Dzisiaj rano odebraliśmy kilka telefonów od handlujących, którzy skarżyli się, że nie zostali wpuszczeni na teren Targowicy, mimo że sobota to też dzień targowy. Przypominają, że w czwartek byli, nie mieli problemów z wjazdem na miejsca, za które płacą rezerwację. Dodają, że dzisiaj też chcieli zarobić parę złotych, w końcu w czasach pandemii liczy się każdy przychód, ale od osoby pobierającej opłaty mieli usłyszeć, że prezydent Targowicę na soboty zamknął.

- Płacimy rezerwację, co do soboty, to w styczniu i lutym nie, takie są decyzje - słyszymy w rozmowach. - Jednak umowa było taka, że do tej pory kto jednak w soboty chciał choć trochę zarobić to mógł wjechać, płacił normalną opłatę targową. A dzisiaj nagle nie. Nie rozumiemy tego. Ludzie stanęli wzdłuż chodnika, bo co mieli zrobić? Kto i dlaczego podejmuje takie decyzje? - pytają.
Prezes Magdalena Stępień odpowiada, że o tym, że w styczniu i lutym handel w soboty nie jest możliwy handlujący wiedzą od dawna, od dwóch lat obowiązują takie zasady. - W soboty handlujących było zawsze bardzo mało, zaledwie kilku, a plac musi być zawsze odpowiednio przygotowany. To są określone koszty. Teraz też trwa usuwanie lodu, żeby przygotować miejsca na jutrzejszy handel. Chodzi o bezpieczeństwo.
Co do tego, że ktoś handlował jednak w soboty, odpowiada: - Być może ktoś wjeżdżał na własną odpowiedzialność, a wtedy była pobierana opłata, ale nie było to zgodne z zasadami. Tak jak dzisiejszy handle na chodniku, o którym wiem, a który jest zakazany. To już jednak kwestia policji, nie spółki – dodaje.
Na koniec wiceprezes Towarzystwa Budownictwa Społecznego mówi, że handel w soboty wróci na ogólnych zasadach w marcu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze