Reklama

Bratanek Jerzego Semkowa: Takie coś zostaje w pamięci [Rozmowa]

W Ameryce rola dyrektora orkiestry to nie tylko dyrygowanie, ale również angażowanie się w działalność socjalną, aktywna współpraca z donatorami. Trzeba utrzymywać z nimi kontakt, chodzić na przyjęcia. Wuj stronił od tego. - Gazeta Radomszczańska rozmawia z Tomaszem Semkowem, bratankiem dyrygenta Jerzego Semkowa, honorowego obywatela Radomska

GAZETA: Jerzy Semkow był dobrym wujem?

TOMASZ SEMKOW: - Bardzo dobrym. Był także moim ojcem chrzestnym. Dokładnie 45 lat temu wyjechaliśmy z żoną z Polski. Często widywaliśmy się z nim albo w Europie albo w Stanach. Można powiedzieć, że był bliższy dla mnie niż mój ojciec. Nie mogliśmy przez 14 lat przyjechać do Polski, nie mogłem zobaczyć się z matką i ojcem. Z Jerzym widzieliśmy się regularnie. Obserwowaliśmy wszystkie etapy jego kariery muzycznej. Byliśmy na wielu koncertach. Odwiedziliśmy go, gdy grał z orkiestrami w Detroit, Nowym Yorku czy St. Louis.

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 92% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości