W nocy z niedzieli 26 na poniedziałek 27 marca strażacy zostali wezwani do Szpitala Powiatowego.
Alarm systemu przeciwpożarowego wzbudził się w jednym z pomieszczeń przyległych do głównego budynku. Czujka wskazała, że w środku pojawił się dym.
Jak mówi Gazecie kapitan Marek Jeziorski, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Radomsku, prawdopodobnie doszło do niewielkiej awarii jednego z urządzeń. A że system alarmowy jest bardzo czuły, dyżurny komendy od razu otrzymał informację o zagrożeniu.
Szpital jest stale monitorowany, a na miejsce za każdym razem wysyłany są duże siły, w tym wóz z drabiną.
W ostatnim czasie takich wzbudzeń alarmu było kilka, a za każdym razem wozy strażackie jadą na sygnałach, żeby dotrzeć jak najszybciej. Na szczęście za każdym razem okazywało się, że nie było realnego zagrożenia. Zawsze trzeba jednak dokładnie wszystko sprawdzić, zanim będzie można zakończyć akcję. Jest to stres dla pacjentów i personelu, ale inaczej się nie da. Trzeba reagować na każdy sygnał.
Jak się dowiadujemy, powody wzbudzania alarmu przeciwpożarowego mogą być różne. Czasem sa to jakieś prace remontowe, czujki reagują na kurz czy pył unoszący się w powietrzu.
Czasem zdarzy się, że ktoś zapomni, że wstawił coś do podgrzania i dym z przypalonej potrawy dociera do czujki.
Innym razem jest to dym papierosowy. Pacjenci szukają miejsca, gdzie nie są widziani i wychodzą zapalić, ale nie zdają sobie sprawy, że mogą w ten sposób postawić na nogi kilka zastępów straży.
I wreszcie, zwłaszcza w nocy, jakiś chory, który wstał np. do toalety, wracają do swojej sali zamiast na włącznik światła naciśnie na guzik alarmu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze