Reklama

Wypadek spowodowany przez BMW to nie wszystko. Sześć zagadek prokuratury: dziwne umorzenia, niezrozumiałe decyzje

Spis treści

  1. 1.
  2. 2.
  3. 3.
  4. 4, 5 i 6.

Cała Polska komentuje dziwne działania organów ścigania w sprawie wypadku kierowcy BMW pod Sierosławiem, w którym spłonęła trzyosobowa rodzina. Ale piotrkowska prokuratura ma na koncie więcej kontrowersyjnych i niezrozumiałych decyzji

1.

Tę sprawę znają chyba wszyscy. Kierowca BMW jedzie w nocy z prędkością ponad 250 km/h. Na ujawnionym później filmiku widać, jak uderza w samochód, którym jedzie trzyosobowa rodzina. Kia odbija się od bariery i staje w płomieniach. Giną rodzice i dziecko.

Policja zabezpiecza ślady, przesłuchuje świadków. Prokurator Prokuratury Rejonowej w Piotrkowie Trybunalskim nadzoruje pracę funkcjonariuszy. I nie wiąże zachowania kierowcy BMW z tragedią.

Nie odpuszczają internauci. Analizują film klatka po klatce, wykazują, kto był sprawcą. Dziesięć dni po wypadku, 26 września, śledztwo przejmuje Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim. Wciąż nie widzi związku między jazdą kierowcy BMW a wypadkiem. Rzeczniczka Magdalena Czołnowska mówi dziennikarzom, że „prawdopodobnie doszło do nieustalonego zjechania samochodu marki KIA i uderzenia w bariery, BMW prawdopodobnie zahaczyło o ten samochód. To są wszystko hipotezy. Wszystkie są weryfikowane i badane.”

Reklama

Dzień później Prokuratura Krajowa obejmuje śledztwo nadzorem, a minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ogłasza, że samochód jest przedmiotem analiz biegłego i ma elektroniczne zapisy pozwalające odtworzyć szybkości jazdy. Okazuje się, że było to co najmniej 253 km/h.

Kierowca znika, a prokuratura ogłasza list gończy. Internauci zastanawiają się, jak możliwa była taka ślepota.

Ano była. Nie pierwszy raz.

2.

Kilkanaście dni temu mieszkaniec Przedborza Piotr W. uczestniczy w wypadku. Ginie rowerzysta. Wina nie jest przesądzona, prowadzone jest postępowanie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Piotrkowie, ale policjanci zabierają kierowcy prawo jazdy. Kilka dni później powoduje on stłuczkę, oczywiście jadąc bez uprawnień. A kolejne kilka dni później sąd zwraca kierowcy prawo jazdy. Łączymy fakty, okazuje się, że Piotr W. trzy lata temu został zatrzymany przez policjantów z Kielc i Włoszczowy. Wraz z innym mężczyzną. Ma przy sobie 4,5 kg mefedronu i 200 gram marihuany. Zostaje aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu do12 lat więzienia. Ale wychodzi. Jest na wolności. Mieszkańcy skarżą się, że terroryzuje miasto, ale nikt nic mu nie robi.

Reklama

Próbujemy dowiedzieć się, jaki los miała ta sprawa. Jest w sądzie? Zapadł wyrok? Paweł W. został uniewinniony? Prokurator Magdalena Czołnowska nie odpowiada. Zdobywamy sygnaturę akt, ale okazuje się, że to postępowanie wobec drugiego zatrzymanego.

Piotr W. wciąż jest na wolności.

3.

W kwietniu 2020 roku Gazeta Radomszczańska opisuje remont przy ul. Reymonta. Wykonawca posadził dużo mniejsze drzewa niż zapisano w specyfikacji, a urząd odbiera prace i podpisuje protokół odbiory poświadczając nieprawdę. Do radomszczańskiej prokuratury trafia doniesienie, rozpoczyna się śledztwo.

Reklama

Z prawnego punktu widzenia sprawa jest banalna: to przestępstwo przeciw dokumentom. Jest ścigane z urzędu, interes państwa - jako podmiotu bezpośrednio pokrzywdzonego - reprezentuje prokurator. Śledztwo w Radomsku trwa dwa i pół roku. Prokurator je umarza. Argumentuje, że nie doszło do powstania szkody, bo miasto - już po ujawnieniu sprawy przez dziennikarzy - obniżyło fakturę. Tłumaczenie jest kuriozalne, bo z punktu widzenia przepisów nie ma znaczenia naprawienie szkody, a sam fakt poświadczenia nieprawdziwego dokumentu.

Dziwacznym umorzeniem interesuje się Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie. Bada.

Reklama

Jeszcze w maju 2021 roku dziennikarze Gazety słyszą od prokuratora rejonowego, że „postępowanie zmierza ku końcowi i prokuratura będzie chciała postawić zarzuty”. Prosi nas nawet, byśmy wstrzymali się z pytaniami, aby zainteresowani nie dowiedzieli się z mediów.

Kilka tygodni później w Radomsku zmienia się koalicja. Z układanki wypada Platforma, wchodzi PiS i Anna Milczanowska.

W sumie sprawa ciągnie się prawie trzy lata. Prokuratura w Piotrkowie stwierdza, że umorzenie jest prawidłowe.

4, 5 i 6.

W lipcu 2023 roku Gazeta Radomszczańska prawomocnie wygrywa sprawę, którą wytoczyła jej miejska spółka PGK. Dwa i pół roku wcześniej dziennikarze piszą, że spółka złożyła fałszywe oświadczenie w konkursie na milionową dotację. To oświadczenie było warunkiem dopuszczenia do drugiego etapu konkursu. Spółka idzie do sądu, żąda przeprosin i 50 tys. odszkodowania.

Reklama

Sąd Apelacyjny stwierdza: przecież oświadczenie prezesa było „obiektywnie nieprawdziwe”, a kierownik, który na rozprawie zeznał, że to on przygotował te dokumenty, nie mógł tego zrobić.

Sprawę wcześniej bada prokuratura, w śledztwie dotyczącym innego zgłoszenia: zakupu węgla przez spółkę. Tam sprawa rozbija się o tryb zamówienia: spółka wysłała do potencjalnych kontrahentów zapytanie ofertowe z pytaniem o roczną umowę, a ze zwycięzcą podpisała umowę na czas nieograniczony, nie krótszą niż pięć lat. W dodatku miała opinię prawną, że nie może tego robić.

Reklama

Sprawę bada najpierw prokuratura w Radomsku. Umarza. Wściekli radni opozycji piszą do Ziobry, Kaczyńskiego i Kamińskiego. Śledztwo zostaje wznowione. Przejmuje je Prokuratura Rejonowa w Piotrkowie. Bada i znów umarza. Oba wątki, i fałszywe oświadczenie (o którym sąd prawomocnie orzekł, że było fałszywe) i zakup węgla.

Na wniosek spółki prokuratura prowadzi też śledztwo w sprawie opinii prawnej. Dokładnie chodzi o jej ujawnienie. Zarządza konfrontację świadków, ci zeznają coś przeciwnego. Śledztwo zostaje umorzone. Przestępstwa nie było, a jeden świadek skłamał. Ale w tej sprawie też śledztwa nie ma.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/11/2024 08:55
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości