Reklama

Strajk w Bełchatowie. Cezary Stasiak: ludzie są zmęczeni, ale się nie poddajemy

Strajk pracowników firmy Betrans na święta nie został przerwany, trwa od początku zeszłego tygodnia. Okołu 800 pracowników domaga się podwyżki pensji. Pracodawca z dwoma związkami zawarł już porozumienie, działacze zgodzili się na 150 zł. Członkowie Solidarności’80 uważają, że to za mało. - Tylko, że tamta strona chce udowodnić, że jest silniejsza - mówi Gazecie przewodniczący związku.

Cezary Stasiak wyjaśnia, że ze względu na pandemię możliwości strajkowania są mniejsze niż zwykle. Nie można wyjść poza zakład, nie wolno się grupować. Trzeba ograniczać się do pikietowania. I to zamierzają robić, przynajmniej do końca miesiąca.

 

(fot. Solidarność 80) Piątkowa pikieta strajkujących pracowników Betransu

- Nie ma się co oszukiwać, ludzie są już zmęczeni - mówi przewodniczący Stasiak. - Będziemy rozmawiać i zobaczymy co dalej, bo to od nich będzie zależało, co się wydarzy. Najgorsze, że pracodawca nie za bardzo chce rozmawiać, nie słucha naszych argumentów. Pisaliśmy do ministra Sasina, ale były święta, nie mamy żadnej odpowiedzi. Wydaje się, że PGE chce pokazać, że jest silna. My jednak walczymy - dodaje.

Reklama

Jak mówi pan Wojciech, jeden ze strajkujących, sytuacja jest coraz trudniejsza. Solidarność’80 strajkowała z dwoma innymi związkami, ale teraz została sama. - A przecież trzeba za coś żyć, tymczasem to będzie już drugi tydzień bez wynagrodzenia. Ludzie zaczynają się zastanawiać, czy to jeszcze ma sens. I czy lepiej nie iść na zwolnienie lekarskie...

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości