Siedzi przed salą rozpraw. Jej adwokat patrzy przed siebie, nie rozmawiają. Gdy siada na miejscu dla oskarżonych wciąż wygląda na miłą, starszą panią, która trafiła tu przypadkiem. A jest oskarżona o kradzież 180 tys. zł
Jak ustaliła prokuratura, mieszkanka Wielgomłyn ukradła dokładnie 182.247,27. Małgorzata Z. była księgową gminy. Do dzisiaj te pieniądze nie wróciły na konta.
Przed sądem powtarza, że pieniądze ma w szafie, ale tylko połowę. Bo drugą oddała skarbniczce gminy. Twierdzi, to ona namówiła ją do tej kradzieży, miała wszystko wymyślić. Policjanci badali ten wątek, nic się nie potwierdziło.
Kiedy pytamy o Małgorzatę Z., wszyscy podkreślają, że nikt nie miał do niej żadnych uwag. Dokumenty i sprawozdania przygotowywała na czas. Nie wchodziła w bliższe relacje. -
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.Płatny dostęp do treści
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze