Rozglądam się po domu. Stawiam w myślach znak zapytania, bo jakoś to słowo mi nie pasuje. Niby są ściany, drzwi i okna, ale wnętrze przypomina bardziej komórkę ze szpargałami i narzędziami, którą miał mój wujek na wsi. Tam nikt nie mieszkał. J. żyje tu od kilkudziesięciu lat
Pan J. Leży w łóżku, przykryty grubą kołdrą po samą szyję.
- Proszę, proszę wchodzić - jego głos dobiega jakby spod niej.
Siada na łóżku, w zaciśniętej dłoni coś mocno ściska. W oczy rzuca się mocno opuchnięta stopa bez skarpetki. Ta druga, w czarnej skarpetce, to też bania.
Odkłada na kredens obok łóżka różaniec. Na tym samym kredensie, pod ścianą, zakurzone zdjęcie żony.
***
- To skandal, że ten człowiek tak żyje! Ona ma 90 lat! To niedopuszczalne! - czytelnik, który do mnie zadzwonił, nie daje sobie przerwać. Wyrzuca z siebie kolejne zdania. Słychać, że emocje go ponosz......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze