Pamiętam, że to było na wiosnę 1945 roku. Chłopcy z partyzantki, czyli koledzy, odkopali jego ciało, które było pochowane gdzieś w lesie i furmanką przywieźli je na cmentarz w Kodrębie.
Grzegorz Drzewowski, gazeta@radomszczanska.pl
- Ten telefon zdziwił mnie bardzo. Dzwonił do mnie nieznajomy mężczyzna z Krakowa i po wymianie zwykłych uprzejmości powiedział: znalazłem informację w internecie, że jest pan autorem książki o walkach oddziału Armii Krajowej, w którym walczył mój stryj Mieczysław Doktorowicz. W jednej z akcji mój stryj poległ. Pochowano go na cmentarzu w Kodrębie. Wiem to na pewno, bo jak byłem młodym chłopcem, to podczas każdej wizyty u krewnych w Kodrębie odwiedzaliśmy jego mogiłę. Dziś już nie pamiętam gdzie jest ten grób i nie mam kogo spytać, bo mój ojciec nie żyje. Proszę mi pomóc odszukać ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 82% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze