Trwa remont ulicy Żeromskiego. To tak naprawdę plac budowy, ale nie został zamknięty dla samochodów. I miejskich autobusów. - Na dyżurze słyszeliśmy od pasażerów i pracowników MPK, że to nie jest najlepsze rozwiązanie, delikatnie to określając - mówi radny Koalicji Obywatelskiej Rafał Dębski.
I wyjaśnia, że zarówno kierowcy jak i pasażerowie, którzy trafiają na dyżury radnych KO w siedzibie radomszczańskiej Platformy Obywatelskiej przy Przedborskiej, zwracają uwagę, że autobusy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji powinny jeździć inną trasa i omijać rozkopaną Żeromskiego. Dla bezpieczeństwa pasażerów przede wszystkim.
- Zamierzam zwrócić się do prezydenta, by jeszcze raz przenalizować zasadność tej decyzji - mówi radny Rafał Dębski. - Osoby, które się na tym znają, zwracają uwagę, że to nie jest bezpieczne, by autobusy jeździły Żeromskiego. Nie wiadomo co i kiedy może się wydarzyć. Już samochody osobowe mają tam trudności, a do dopiero ciężkie i duże autobusy.

Jak wyjaśnia, te osoby twierdzą, że autobusy powinny jeździć w lewo w Aleje Jana Pawła II, potem w prawo w Kościuszki i znów w prawo w Narutowicza. Stamtąd w prawo w plac 3 Maja i w lewo między parki. Dłużej, ale bezpieczniej.
Jak mówi Gazecie prezes MPK Sławomir Przybyłowicz, pod uwagę brane są różne rozwiązania. Zarząd spółki rozmawia z kierowcami i słucha ich sugestii. Co do Żeromskiego, to jest to plac budowy, ale nie można po prostu wyłączyć pewnych linii. Kierowcy wiedzą, że muszą tamtędy jechać o wiele ostrożniej. Bo po pierwsze wiozą pasażerów, po drugie dbają o autobusy, które przecież tanie nie są.
Prezes Przybyłowicz dopuszcza możliwości zmiany trasy tych linii, które jeżdżą przez Żeromskiego. Pod uwagę brane są różne rozwiązania. To z alejami w ostateczności, bo autobus skręcający w prawo w Kościuszki musiałbym to robić z lewoskrętu, inaczej się nie zmieści. W ten sposób zablokuje ruch.
No i jest jeszcze kwestia spóźnień, które przy takim rozwiązaniu mogą wynieść nawet kilkanaście minut, zwłaszcza w godzinach szczytu. Jak mówi prezes, nie ma idealnego rozwiązania, a każdy kij ma dwa końce. Zwłaszcza w momencie, kiedy w mieście prowadzone są drogowe inwestycje.
Problemy pojawiają się też przy okazji przebudowy ulicy ks. Kościowa w dzielnicy Kowalowiec. Konkretnie na ulicy Prusa. Jest tam tymczasowy przystanek. Rozmówcy radnego Dębskiego wskazywali, że źle zorganizowany i niebezpieczny.
Prezes MPK odpowiada, że zorganizowany zgodnie z zasadami. I uzgodniony z wykonawcą i starostwem, której jest inwestorem. A co do Prusa, to kierowcy parkują tam samochody mimo zakazu. I to oni stwarzają zagrożenie.
Ostatnio jeden z kierowców autobusów otarł się o takie auto, myślał, że się zmieści. Nie udało się. Jak podkreśla prezes Przybyłowicz, powinien poczekać aż kierowca odjedzie, albo zainterweniuje policja. Tylko, że wtedy zablokowałby cały ruch, a pasażerowie nie byliby zadowoleni, że się spóźnią. W tej sytuacji kierowca zaryzykował i poniósł konsekwencje, zapłaci mandat.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze