Plan był topornie prosty: lokalni działacze PiS - w Radomsku radni powiatowi - założą nowe Lokalne Grupy Działania w województwie, potem wystąpią o pieniądze. Ponieważ decydować będzie marszałek z PiS, przyzna swoim, nie starym, działającym od kilkunastu lat. Dzięki mediom, społecznikom, politykom i samorządowcom plan się nie udał. Chodziło o 180 mln zł
Poniedziałek 22 stycznia, Łódź, ul. Piłsudskiego. Siedziba urzędu marszałkowskiego. Przed wejściem kilkunastu dziennikarzy, w tym media publiczne. Jeszcze rok temu tematu unikały. Przed nimi senator Krzysztof Kwiatkowski, Anna Doliwa, wiceprezes łódzkiej sieci LGD, radny wojewódzki Marcin Bugajski oraz członkowie starych Lokalnych Grup Działania z województwa łódzkiego. Kwiatkowski ogłasza:
- Mam ogromną satysfakcję i radość, że nam się udało. Udało się lokalnym społecznościom, które nie chciały dopuścić do tego, żeby Lokalne Grupy Działania były narzędziem politycznym PiS. Narzędziem do upraw......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 90% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie dzinnikarzu, żonka w PO , to balonika trzeba POdpompwać a że Koalicja uchwaliła rekordowy deficyt to sza...
Panie dzinnikarzu, żonka w PO , to balonika trzeba POdpompwać a że Koalicja uchwaliła rekordowy deficyt to sza...