Zdaniem jednych, stary basen powinien pozostać, aby mogły z niego korzystać szkółki pływackie i zawodnicy. Inni z kolei uważają, że miasta nie stać na utrzymanie dwóch obiektów. Zwolennicy likwidacji starego basenu optują za przekształceniem go w halę do sportów walki, gdyż te dyscypliny sportu nie posiadają w mieście zaplecza z prawdziwego zdarzenia.

W programie Ireneusza Staszczyka w radomsko24.pl jego gość, Wojciech Lenk, przewodniczący Miejskiej Rady Sportu w Radomsku, wyraził swoje stanowisko w tej sprawie. Jest ono zbieżne z opcją „likwidatorów” basenu na rzecz hali.
[CZYTAJ] Inkomet: Basen jest gotowy. Miasto niszczy lokalne firmy
Lenk argumentuje, że na funkcjonowanie dwóch basenów miasta nie stać.
- W roku pandemicznym do basenu trzeba było dołożyć do basenu około 700 tys. zł. W „normalnym” roku koszty basenu wynoszą około miliona – mówi Wojciech Lenk.
Instruktorzy pływania jednogłośnie podkreślają, że żaden basen w kraju nie zarabia na siebie, ale wszędzie są utrzymywane, bo taka jest potrzeba.
- Proszę mi pokazać basen w Polsce, do którego się nie dokłada. To jest dla ludzi, wiadomo, że basen nie zarobi na siebie. Dlatego nie ma prywatnych basenów w Polsce – mówi Arkadiusz Serafin, właściciel szkoły pływania „Mass Team” w Radomsku.
Padają przykłady innych miast, mniejszych od Radomska, gdzie istnieją dwa baseny.
- W Rawie Mazowieckiej, gdzie jest około dziesięciu tysięcy mieszkańców, jest piękny aquapark. A w Radomsku na ponad czterdzieści tysięcy też będzie jeden aquapark. W Spale istnieją dwa baseny – mówi Jolanta Rogozińska z klubu pływackiego „Wiking”.
Do pewnego czasu nie mówiło się o likwidacji basenu i przeznaczeniu obiektu na inny cel.
- Jeszcze do niedawna opcja była taka, że zostaną na pewno dwa baseny przez dwa lata. Później była opcja, że będą rok. A teraz nie ma już żadnej opcji. Jestem niemiło zaskoczony, bo zapewnienia odgórne dotyczyły istnienia dwóch basenów. I że to będzie z nami konsultowane. Ale nikt z nami nie rozmawiał. Po prostu została podjęta decyzja – mówi Serafin.

Dodatkową przesłanką za likwidacją ma być zły stan techniczny obiektu.
- Basen jest już wyeksploatowany. Urządzenia są starej generacji. Filtry, które tam pracują, nigdy nie powinny pracować na tego typu obiekcie – mówi przewodniczący Lenk.
Przez lata na basenie na Leszka czarnego wykonywano tylko naprawy doraźne.
- Z tego co wiem, to nie było kosztów, z którymi miasto miałoby problem. Naprawy, z tego co wiem z rozmów z konserwatorami, to były koszty rzędu kilku tysięcy złotych. Bo jakieś filtry, bo coś się zapchało. A basen ma przecież już około trzydziestu lat – mówi Arkadiusz Serafin.
Zdaniem miejskiej rady sportu w obiekcie na Leszka Czarnego powinna powstać przestrzeń dla sportów walki.
- Wiem, że brakuje obiektów na sporty walki, tak jak mówi pan Lenk. Tylko w tym momencie zakopać coś jest bardzo łatwo, natomiast problem powstanie, gdy za rok się okaże, że zapotrzebowanie na basen przekroczy możliwości nowego obiektu. Bo miasto jest prawie pięćdziesięciotysięczne. A na basen przyjeżdżają także mieszkańcy powiatu – mówi instruktor z „Mass Team”.
Instruktorzy mówią, że chętnie prowadziliby lekcje i zajęcia na starym basenie. To dawałaby więcej możliwości ze względu na ilość miejsca i warunki. Bo na nowym basenie istnieje problem z głębokością niecki, której głębokość nie została dostosowana do nauki pływania, zwłaszcza dla dzieci.
- Zapewniają nas, że wypłycenie będzie. Tylko, że teraz budować nieckę na 90 centymetrów, gdzie znajdują się dysze do masażu? Nie wiem. Mamy zapewnienie, że tam zostaną zrobione dwa tory, tylko że przez środek niecki rekreacyjnej. No to w tym momencie ja nie wiem, jak my te zajęcia mielibyśmy prowadzić. To jest nieprzemyślane. Te decyzje były podjęte, jakby nie wstając od biurka – mówi Serafin.
[CZYTAJ] Miasto nalicza wykonawcy basenu 60 tys. zł dziennie kary. „Inkomet ma czas do 31 marca"
Dopiero od niedawna mówi się o zmianie na basenie rekreacyjnym w nowym obiekcie, w związku z uwagami dotyczącymi głębokości niecki.
- Słyszałam, jak ma powstać wypłycenie. Mają przenieść brodzik ze starego basenu na nowy. Jestem zdegustowana nowym basenem. Miało być profesjonalnie, a zrobiono 130 cm – mówi Jolanta Rogozińska.
Pracownicy firm zajmujących się nauką pływania mają obawy. Nie wiedzą, w jakich warunkach wkrótce przyjdzie im funkcjonować.
- Większość zapisanych od marca kursantów to dzieci pięcio-, sześcioletnie. Jak mam takie dziecko uczyć na głębokości? Czegoś takiego to jeszcze nie widziałem. Mam umowę z MOSiR-em na wynajem torów do czerwca. Mam nadzieję, że wpuszczą mnie później na nowy basen. Ale pewności nie mam – mówi Serafin.
Decyzję o zmianie przeznaczenia obiektu na Leszka Czarnego właściciele szkółek pływackich widzą także przez pryzmat reprezentacji dyscyplin sportowych w radzie sportu.
- Oni myślą inaczej, bo tam jest najwięcej przedstawicieli sportów walki. Przedstawiając straty z utrzymania starego basenu, gdy nowy basen też będzie generował straty, to nie jest dla mnie argument za zamknięciem – mówi Arkadiusz Serafin.
W podobny sposób ścieżkę decyzji widzą także inni instruktorzy.
- W całej radzie sportu nie ma nikogo, oprócz piłkarzy i przedstawicieli sportów walki. Nie ma przedstawicieli z lekkoatletyki, która w Radomsku umiera śmiercią naturalną, nie ma pływaków, choć masa ludzi uczy się pływać i lubi pływać – mówi Rogozińska.
Do tej pory miasto nie pracowało nad stworzeniem dla innych dyscyplin obiektu na miarę oczekiwań sportowców. Bo istnieje hala powiatowa i sala w budynku na ulicy Kościuszki.
- Uważam, że zawodnicy sportów walki mogą ćwiczyć na salach gimnastycznych. Można je wynajmować. Położenie maty, czy ustawienie ringu, jest możliwe wszędzie. Zrobienie basenu? - mówi trenerka z klubu „Wiking”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze