Wydaje mi się, że w latach dwutysięcznych miasto nie odnalazło (a może zgubiło) swojego „ducha”. Niewiele dało budowanie marki, pisanie strategii. Zacietrzewienie (w sferze samorządowej i nie tylko) prowadziło (prowadzi nadal) na manowce
Wioletta Pal
(Czy jestem dumny z Radomska? Zapraszamy do dyskusji. Mamy powody do radości czy wstydu? A może nasze miasto jest nam obojętne? Skąd brać inspirację, jak promować i co? A może najpierw naprawić, co naprawy wymaga? Porozmawiajmy. Bo jeśli nam, mieszkańcom, nie zależy, to komu? Zapraszamy Czytelników na łamy. Każdego wysłuchamy, każdy tekst wydrukujemy. Piszcie do nas: gazeta@radomszczanska.)
Wbrew wszystkiemu, bardzo trudno odpowiedzieć na tak proste pytanie. Kiedy ono pada, w głowie kotłuje się tysiąc myśli. Odżywają wspomnienia, te dobre i te złe (choć pierwszych zdecydowanie więcej).
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 49% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze