- Od początku twierdziłem, że jestem niewinny i dowiodłem przed sądem, że podejmowane przeze mnie w tej sprawie działania były zgodne z prawem - mówi Gazecie Mirosław Dratwiński

Wyrok w piotrkowskim sądzie zapadł w zeszłym tygodniu. Były wicedyrektor, obecnie nauczyciel w Zesoole Szkół Elektryczno-Elektronicznych, został oskarżony o poświadczenie nieprawdy w dokumentach. Miał wiedzieć o romansie nauczyciela z 17-letnią wówczas uczennicą.
Przypomnijmy, że na początku 2014 roku ksiądz, z którego parafii pochodziła uczennica, zdobył nielegalnie hasła do jej konta na Facebooku i poczty elektronicznej. Do marca ksiądz zbierał dowody romansu, czyli kopiował treść rozmów z komunikatora, treść maili i zdjęcia. Wklejał je do dokumentu w programie biurowym. Tak powstało około 170 stron wydruków. Ksiądz najpierw powiadomił o niewłaściwych kontaktach między nauczycielem a uczennicą swojego proboszcza, potem dyrektora szkoły w swojej parafii, ten poinformował o sprawie dyrekcję Elektryka. Odbyły się spotkania z uczennicą, jej rodzicami oraz nauczycielem. Wszyscy zapewnili, że nie dzieje się nic złego, że chodzi o pomoc w nauce. W grudniu 2016 r. ksiądz złożył w łódzkim kuratorium oświaty kilkustronicowe zawiadomienie o romansie. I wtedy wszczęto procedury.
Uczennicy już wtedy w szkole nie było. Nauczyciel został zawieszony w swoich obowiązkach, a potem stanął przed sądem. Została skazany, pozbawiono go prawa do wykonywania zawodu. Przed sądem stanął również ksiądz. Odpowiadał za włamanie i wykradzenie haseł. W Radomsku został skazany na grzywnę, którą miał wypłacić byłej uczennicy Elektryka.
Mirosław Dratwiński przez radomszczański sąd został uznany winnym i skazany na karę grzywny. Odwołał się od wyroku, a w zeszłym tygodniu usłyszał wyrok w sądzie apelacyjnym - niewinny.
W tej sprawie swoje postępowanie prowadziło także łódzkie kuratorium oświaty.
Tutaj przypominamy materiał z maja 2017.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze