Rok temu Ewa P. po pijaku wjechała w busa wiozącego dziesięć osób. Miała cztery promile. Dwie osoby zginęły. Sprawa jest w sądzie, wyrok jeszcze nie zapadł.
Katarzyna Snochowska
ks@radomszczanska.pl
Sobota 24 lipca, tuż po godz. 6 rano. Droga Radomsko - Gidle w miejscowości Wygoda. Ewa P., 36-letnia mieszkanka gminy Gidle, wsiada do samochodu i jedzie do Radomska. W jednym ze sklepów kupuje alkohol. Gdy wraca, jest już tak pijana, że jedzie wężykiem. Zauważa to przejeżdżający kierowca, próbuje ją zatrzymać zajeżdżając jej drogę. Ewa P. go wymija, wówczas dochodzi do zderzenia z nadjeżdżającym z przeciwka busem. Jedzie nim dziesięć osób. Trzy w stanie krytycznym trafiają do szpitali. Jedna umiera tego samego dnia po południu. Druga następnego.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 83% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Rok temu gazeta została bardzo ostro skrytykowana w komentarzach za żerowanie na tragedii i wywlekanie prywatności rodziny, była mowa o małym środowisku i robieniu krzywdy dzieciom sprawczyni wypadku. Autorka tamtego żenującego artykułu milczała jak grób wobec zarzutów, które były jak najbardziej słuszne. .
Rok temu gazeta została bardzo ostro skrytykowana w komentarzach za żerowanie na tragedii i wywlekanie prywatności rodziny, była mowa o małym środowisku i robieniu krzywdy dzieciom sprawczyni wypadku. Autorka tamtego żenującego artykułu milczała jak grób wobec zarzutów, które były jak najbardziej słuszne. .