- Właśnie zakończyła się rekrutacja uczniów pierwszych klas w szkołach podstawowych. W tej na Bartodziejach rodzice zapisali 37 dzieci, a to oznacza dwie klasy i tzw. dwuzmianowość - informowaliśmy w połowie maja na www.radomszczanska.pl. Mówiąc delikatnie, rodzice przyszłych pierwszaków nie byli zachwyceni.
Rodzice dzieci zapisany do Publicznej Szkoły Podstawowej nr 5 w dzielnicy Bartodzieje zwrócili się do radnych miejskich ze swojej dzielnicy z prośbą, by zorganizowali spotkanie z prezydentem i urzędnikami odpowiedzialnymi za oświatę, żeby temat przedyskutować. Bo dwie klasy to dla nich konkretne problemy.
Dlaczego? Dzieci z jednej klasy naukę rozpoczynałyby o godzinie 8 rano, te z z drugiej zmiany o 11.30 i kończyły o 15.25. Dla pracującego rodzica to wyzwanie. bo ma obowiązek zaprowadzić dziecko do szkoły i z niej odebrać. A i szkoła ma też swoje lokalowe ograniczenia. Mieszkańców w dzielnicy było mniej, ale nowych domów przybywa z roku na rok.
Do Piątki zapisane zostały także dzieci nie tylko spoza Bartodziej, ale nawet spoza Radomska - z Bloku Dobryszyce, Dobryszyc czy Gomunic. I rodzice zastanawiali się, gdzie ich dzieci będą czekać na swoje lekcje, jeśli szkolna świetlica została przerobiona na salę lekcyjną? Nie wyobrażali sobie, że odbierają je ze stołówki po lekcjach, bo przecież stołówka służy do spożywania posiłków, a nie czekania na mamę, tatę, babcię czy dziadka.
Wszystkie te pytania i wątpliwości chcieli poruszyć na spotkaniu w urzędzie, ale najpierw zadali je podczas spotkania z dyrekcją i osobą odpowiedzialną za rekrutację podczas spotkania w szkole. Wtedy też podpisywali listę tych, którzy zgadzają się na dwuzmianowość, ale konkretów wciąż brakowało.
14 maja dyrektorka Piątki Danuta Kaczmarczyk w rozmowie z Gazetą podkreślała, że ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, i nie wiadomo czy na pewno dzieci będą się uczyć na dwie zmiany. Nie ukrywała, że ma jednak rzeczywiście poważny problem.
Potwierdziła, że do szkoły trafiają rodzice, którzy nie mieszkają w obwodzie. Składają tylko oświadczenie, że mieszkają w dzielnicy Bartodzieje. Szkoła musi to przyjąć i nie może tego w żaden sposób weryfikować. No, może w urzędzie miasta mogliby sprawdzić miejsce zameldowania... Jednak i z urzędu rodzice przynoszą dokument z miejscem zamieszkania, trzeba go przyjąć.
A co do dwuzmianowości, to już kiedyś w tej szkole stosowano takie rozwiązanie, nie byłoby więc ono nowością. Jeśli chodzi o świetlicę, to owszem, odbywają się tam lekcje, ale miejsca do odpoczynku, w których będzie można poczekać na rodziców, zostaną stworzone w bibliotece i stołówce, więc problemu nie ma, zapewniała.
W czwartek 13 czerwca w sali obrad UM zebrała się po raz pierwszy w nowej kadencji radni Komisji Oświaty, Kultury, Kultury Fizycznej. Przyszli też rodzice i zapytali, co z ich pismem w sprawie ewentualnej nauki na dwie zmiany.
- Zaistniała sytuacja wynikła z braku wystarczającej ilości sal lekcyjnych w budynku szkoły, a także z wielkim zainteresowaniem dzieci i rodziców, jakim cieszy się placówka - czytamy w poście na urzędowym Facebooku, który pojawił się po posiedzeniu komisji.
Najważniejsza dla rodziców informacja brzmi - na razie utworzona zostanie tylko jedna klasa pierwsza. A to oznacza, że dwóch zmian nie będzie. Mogą odetchnąć z ulgą.
Na ich pytania odpowiadała Małgorzata Krupska, naczelniczka Wydziału Edukacji i Kultury, mogli się więc dowiedzieć, co może wydarzyć się w przyszłości, jakie rozwiązania są możliwe.
Przewodnicząca komisji Renata Langier złożyła wniosek, by prezydent odpowiedział rodzicom na piśmie. I jeszcze jeden, o zabezpieczenie pieniędzy w budżecie na "dostosowanie dodatkowego pomieszczenia służącego przeprowadzaniu zajęć dydaktyczno-wychowawczych".
Wszyscy radni z komisji zgodnie głosowali za przyjęciem obu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
37 dzieci w klasie?
37 dzieci w klasie?