Rozpoczął się remont kolejnego fragmentu ulicy Reymonta, ale na razie ciężki sprzęt zerwał tylko asfalt, a do akcji wkroczyli archeolodzy.
Od poniedziałku 11 września specjaliści szukają śladów mieszkańców sprzed wieków, archeolodzy już pracują. Mają czas do końca roku, ale jak mówił Gazecie Zygmunt Błaszczyk, będą chcieli się uwinąć w dwa miesiące.
Tym razem kolejność wygląda już właściwie, to znaczy najpierw badania archeologiczne, potem prace ziemne. W przypadku remontu fragmentu Reymonta od skrzyżowania z Narutowicza do skrzyżowania z Żeromskiego ktoś o tym, że to ścisłe centrum miasta zapomniał. I stąd dodatkowe koszty i spore opóźnienie.
Na odcinku od Żeromskiego do Alei Jana Pawła II trzeba przebadać pas o długości około 50 metrów.
Jak mówią specjaliści, to gleba, która sprzyja świetnemu zachowaniu drewnianych elementów, co oznacza, że można spodziewać się ciekawych znalezisk. Raczej nie powinno tu być ludzkich szczątków, choć pojedyncze mogą się oczywiście trafić.
Poprzednio trafiono na cmentarz, a ludzkie szkielety robiły na przechodniach duże wrażenie.
Dzisiaj radomszczanie, którzy zatrzymują się, by przyjrzeć się pracy archeologów, komentują: - Ciekawe, ile to potrwa.
Bo to jeden z największych remontów drogowych w Radomsku, który ma swoje drogowe konsekwencje w postaci objazdów. Wielu kierowców wciąż jeszcze nie przyzwyczaiło się do tego, że jedna część Alei jest teraz dwukierunkowa i wciąż jeździ tam tak, jakby był tam pas do skrętu w lewo.
O trudnościach komunikacyjnych można się przekonać w godzinach szczytu. A najlepiej, jeśli to możliwe, omijać wtedy centrum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze