Spotykam się średnio z kilkoma randkowiczami tygodniowo. Pozwalam zapraszać się do restauracji oraz obdarowywać prezentami. Jeżdżę na zagraniczne wycieczki. Chodzę na imprezy, korzystam z życia na ich koszt. Mam dwóch tak zwanych czasoumilaczy
Małgorzata ma 57 lat, dwójkę dorosłych dzieci i rozwód już dawno za sobą. Mieszka sama w prawie stumetrowym domu z ogrodem, zaledwie kawałek od miasta. Lubi zwierzęta. Dokarmia dzikie ptaki, które często goszczą na jej tarasie. Prowadzi własny biznes, który rozkręciła niespełna dwadzieścia lat temu, zaraz po rozwodzie.
Mocno przeżyła rozstanie z mężem. Choć od tamtego czasu minęło już parę lat, to dopiero od jakiegoś czasu Małgosia zaczęła rozglądać się za towarzystwem. Za mężczyzną.
- Za takim, co wytrzyma ze mną dłużej niż tydzień - mówi. - Nie żeby doskwierała mi samotność. Ale miło byłoby przy......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze