Reklama

Rafał Dębski: większość koalicyjna traktuje mieszkańców jak bankomat. Miasto dopłaci PGK-wi. Jeszcze nie wiadomo ile

Dzisiaj odbyła się nadzwyczajna sesja rady miasta, podczas której radni przegłosowali nowe uprawnienia dla prezydenta. Jarosław Ferenc będzie mógł pokryć różnicę w tym ile miasto płaci Przedsiębiorstwu Gospodarki Komunalnej za śmieci, które spółka odbiera od mieszkańców, a tym ile od radomszczan wpływa do urzędu miasta. W tym roku może to być około 400 tys. zł, ale dokładnie będzie wiadomo w styczniu. Jak powiedział radny Kamil Bugdal - miasto musi zapłacić więcej, bo radomszczanie kupują w sieci i wyrzucają więcej opakowań niż przed pandemią

- Dotychczas też pokrywaliśmy braki w tym systemie z naszych dochodów, ale 11 sierpnia zmieniły się przepisy i musimy mieć takie uprawnienia od państwa, żeby móc je pokrywać - wyjaśniała skarbnik miasta dlaczego radni mają dać prezydentowi uprawnienia do porywania różnicy w kosztach odbierania śmieci od mieszkańców, a tym, ile Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej na to zadanie otrzymuje z budżetu miasta.

- Nie wiemy ile, nie wiemy jakie są skutki finansowe? - radny Rafał Dębski z Koalicji Obywatelskiej przypomniał, że mieszkańcy mieli już kilka podwyżek opłat za odbiór śmieci. - Dziwi mnie, że tak często sięgacie po kasę mieszkańców. Chciałbym usłyszeć od prezesa spółki, jak to się dzieje, że system, który powinien wyjść na zero, się nie bilansuje? To źle zarządzana spółka? Gdzie indziej zarząd poniósłby konsekwencje.

Reklama

Radny stwierdził, że miasto nie powinno dokładać do PGK.

- Spółka nie ma nic do rzeczy, nie zmieniamy umowy, mamy mniejsze wpływy z opłat od tych założonych wpływów w budżecie. Nie wiemy ile to będzie, dlatego nie ma kwoty, będzie to wiadomo na koniec roku. Tak się dzieje w każdej gminie - wyjaśniała Mariola Wypych. Dodała, że 90 procent samorządów ma ten problem. Z opłat nie da się tego sfinansować i samorząd musi dopłacić. W 2020 w Radomsku było to 150 tys. zł. Zaznaczyła, że aby obsłużyć system, trzeba dać prezydentowi takie uprawnienia, bo tak zmieniły się przepisy.

Reklama

- To ktoś nie doszacował kosztów - odpowiedział radny Dębski. - To świadczy o tym, że osoby, które się tym zajmują, nie są odpowiednio przygotowane.

- Nie rozumiemy się z panem radnym, spółka nie ma tu nic do rzeczy. Nie wpłynie nam tyle, ile zakładaliśmy. Podwyżka była w ciągu roku, a nie od początku i te środki nie wystarczą do zbilansowania. Mamy nadzieję, że zbilansuje się w przyszłym roku - odpowiadała skarbnik.

- Co się dzieje, dlaczego to się nie bilansuje? Za rok będziemy dokładać milion czy dwa? - dopytywała radny KO Łukasz Więcek.

Reklama

- Nic się nie stało, tylko opłaty wzrosły później, nie od lipca - wyjaśniała skarbnik. - W przyszłym roku mamy nadzieję, że się zbilansuje. Kiedy nowa stawka będzie obowiązywała przez cały rok.

- Zasadnicze jest pytanie o moment, kiedy decydowaliśmy o podwyżce cen odpadów - mówił radny Razem dla Radomska Kamil Bugdal. - Czy gdybyśmy cenę podnieśli od lipca, to konieczne byłoby podejmowanie dzisiaj tej uchwały? - dopytywał. - Jak bardzo na koszty wpłynęła pandemia i to, że mieszkańcy kupują dużo więcej przez Internet i wydaje mi się, że ilość odpadów z opakowań znacznie wzrosła.

Reklama

Więcek przypomniał, że urząd opłaty chciał podnieść wcześniej, podwyżki opóźnili o kilka miesięcy radni KO. W planach nowa cena miała wynosić 22 zł, ostatecznie płacimy 24.

- To opóźnienie było już brane pod uwagę - pytali radni.

- Większość koalicyjna traktuje mieszkańców jak bankomat. Nikt nie zastanawia się, jak obniżyć koszty funkcjonowania spółki - komentował radny Dębski. - Wręcz przeciwnie, zatrudnia się osoby na eksponowanych stanowiskach. To podnosi koszty. Na ostatniej sesji podnieśliście pensję prezydenta i swoje diety. Trzy tygodnie później chcecie dokapitalizować spółkę, która ma wyższe ceny za odbiór odpadów. Gdzie tu logika? Życzę państwu dobrego samopoczucia i czekam końca.

Reklama

- Zdaję sobie sprawę, że niektórzy radni potrzebują być ludowymi trybunami, ale trzeba mieć pojęcie o ekonomii. Myślę, że pani skarbnik to panu wyjaśniła - odpowiedział mu prezydent Jarosław Ferenc. - Opłaty za śmieci w Radomsku są znacznie niższe niż w innych gminach, spółka na tym nie zarabia. Zakładaliśmy 24 zł od 1 lipca, podwyżka jest od 1 sierpnia. Czyli te 2 zł od jednego mieszkańca w tym miesiącu nie wpłynęło i dlatego system się nie bilansuje. Mieszkańcy Radomska produkują coraz więcej śmieci. Nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć. Ani PGK ani miasto, nie mają wpływu na to, że mieszkańcy oddają więcej odpadów zielonych.

Zdaniem prezydenta gdyby nie miesiąc opóźnienia w podwyżce, miasto nie musiałoby dopłacać.

Reklama

Radna niezależna Wioletta Pal zwróciła uwagę, że w zapisach jest zwrot: rada może podjąć uchwałę, ale nie musi. I ona nie chciałaby legitymizować spółki, która jej zdaniem jest źle zarządzana.

- Z przerażeniem przysłuchuję się wypowiedziom niektórych radnych i widzę, że nikt nie ma elementarnej wiedzy, po raz kolejny zrobiono sobie chłopca do bicia z PGK, tak politycznie. Pani skarbnik wyjaśniała, że to spółki nie dotyczy - mówił radny Wspólnego Samorządu Jacek Gębicz. I przypomniał, że oprócz PGK do przetargu na odbiór odpadu nie stanęła żadna firma. - Mieszkaniec płaci umowną stawkę, a miasto rozlicza się ze spółką z odebranych śmieci, a tych mieszkańcy produkują coraz więcej.

Reklama

Jak podkreśliła skarbnik, na sesję nie zaproszono prezesa PGK, bo to spółki nie dotyczy. Chodzi tylko o wpływy do budżetu, których będzie mniej niż zaplanowano. A poza tym spółka robi wiele, żeby obniżyć koszty.

Radni KO zwrócili uwagę, że w Kamieńsku mieszkańcy płacą 15 zł, więc w Radomsku wcale nie jest najtaniej. Prezydent odparł, że tam samorząd dopłaca 15 zł, więc śmieci kosztują 30 zł i jest drożej niż u nas.

Ostatecznie 12 głosami koalicji (8 było przeciw, jeden się wstrzymał) uchwała został przyjęta.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości