Projekt Prawa i Sprawiedliwości przewiduje wzrost wynagrodzeń wójtów oraz diety radnych samorządowych. Tak jak dla wszystkich osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Jak zapatrują się na to nasi radni, powiatowi i miejscy? Z różnych ugrupowań. Zapytaliśmy.
Maksymalna wysokość diet przysługujących w ciągu miesiąca radnym, zgodnie z projektem będzie odpowiadała 2,4-krotności kwoty bazowej określonej w ustawie budżetowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. To oznacza wzrost diety o 60 proc. w stosunku do wartości poprzedniej. Obecnie maksymalna wysokość diety jest uzależniona od wielkości gminy. I to pozostaje bez zmian.
Co o podwyżkach dla rządu i parlamentarzystów myślą radni? Generalnie podkreślają, że to nie jest odpowiedni moment. Bo covid, bo trudny czas dla gospodarki.
- Pamięta pani cytat Beaty Szydło „te pieniądze im się po prostu należały?" - pyta Rafał Dębski (Koalicja Obywatelska). - . Uważam, że jest to pełna kompromitacja obecnego rządu i pana prezydenta Andrzeja Dudy. W okresie, gdy Polacy tracą pracę, inflacja szaleje, a co za tym idzie nasze dochody topnieją, politycy pokazują pełną butę i pychę. Próbują nam wmówić, że to przez dobre zarządzanie państwem to im się po prostu należy. Przypomnę, że wszystko w sklepach na półkach jest coraz droższe. Nie otrzymujemy podwyżek, tak jak to robią sobie politycy. Raczej tracimy niż zyskujemy przy obecnej władzy. Moment, w którym się znajdujemy, należy przeczekać i zastanowić się, jak gospodarka będzie wyglądać - mówi Dębski.
Do wypowiedzi premier Szydło odniósł się także radny miejski, Robert Lewandowski (Razem dla Radomska): - Powinienem powiedzieć tak jak Beata Szydło? Czy to jest dobre, to ciężko określić. Na pewno historia to oceni w jakiś sposób. Niemniej jednak czas nie jest najlepszy, by były podwyżki dla polityków. Czy samorządowych, czy parlamentarnych. Życie jest coraz droższe dla przeciętnego Kowalskiego. Myślę, że podwyżki w świecie budżetowym i przemysłowym nie są tak radykalne, jak miałyby być w przypadku polityków.
W podobnym tonie wypowiadają się także inni. - W dobie aktualnych cen, realnej obniżki płac dla wszystkich nie powinno być żadnej podwyżki dla polityków - mówi Arkadiusz Ciach, radny powiatowy, Lewica.
Niektórzy dostrzegają konieczność odwyżek, ale te obecnie zapowiadane widzą w kontekście bieżącej polityki.
- Skala podwyżek zaproponowana przez rząd poraża. To zły okres na aż tak ogromne podwyżki. Chociażby z tego powodu, że wprowadzenie Polskiego Ładu będzie bardzo dużą traumą dla przedsiębiorców. Z kolei patrząc racjonalnie: im wyższe jest stanowisko, tym większa jets odpowiedzialność. Członkowie rządu zarabiają zbyt mało w stosunku do odpowiedzialności, którą ponosz - uważa Wojciech Ślusarczyk, radny powiatowy, PSL. - Tylko, że ogromną rolę w tym obniżeniu stawek dla urzędników, samorządowców, jak i parlamenatrzystów, miał pan prezes Jarosław Kaczyński. To na jego wniosek te wynagrodzenia zostały zmniejszone. A teraz pod wpływem tarć wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości, że on najprawdopodobniej wyraził na to zgodę, bojąc się, że stadko się rozejdzie. Były bardzo duże oczekiwania ze strony zarówno posłów, jak i samorządowców PiS. I on musiał się ugiąć. Jestem za tym, aby ludzie byli godziwie wynagradzani. Niepojęte jets, że osoba w randze wiceministra zarabia na rękę około siedmiu tysięcy złotych miesięcznie. Podobnie jest z wynagrodzeniami w starostwie. Członkowie zarządu zarabiają mniej niż naczelnicy. A skala ich odpowiedzialności i zakres obowiązków jest nieporównywalnie większy.
Pomimo prób, nie udało nam się uzyskać komentarza żadnego z pytanych o opinię radnych z Prawa i Sprawiedliwości.
- Wydaje mi się że uważa Wojciech Ślusarczyk, radny powiatowy, PSL. To nie jest nasze główne źródło utrzymania. To jest tylko wynagrodzenie za nasz czas. Ale jeśli przepisy wejdą w życie, to wejdą z automatu. I to nie będzie tak, że my będziemy mogli w tej sprawie głosować. W tej chwili mamy ustalony procent kwoty bazowej dla poszczególnych stanowisk. Po wejściu ustawy w życie księgowość będzie musiała podwyżki uwzględnić - mówi Wojciech Ślusarczyk.
Natomiast radny Arkadiusz Ciach w ogóle jest przeciwny wynagradzaniu radnych: - Radni nie powinni pobierać żadnych diet. Nawet jak byłem młody, to zrezygnowałem z poboru diety w Masłowicach, gdy byłem przewodniczącym rady gminy. Funkcja powinna być pełniona pro publico bono. Wtedy mielibyśmy radnych, a nie hochsztaplerów.
Inni nie mają na ten temat zdania. Bo za wcześnie, bo jeszcze z nikim o tym nie rozmawiali.
- Nie zastanawiałem się nad tym. To było podjęte na górze w tak ekspresowym tempie, że nie miałem czasu się nad tym w ogóle zastanowić. Temat jest podjęty „na górze”. Natomiast tu, „na dole”, nie ma żadnych dyskusji na ten temat. Są wakacje. Trudno jest mi wyrażać jakąkolwiek opinię na ten temat - mówi Jacek Gębicz, radny miejski, Wspólny Samorząd.
Z kolei Robert Lewandowski zda się na swoje środowisko polityczne. - W przypadku głosowania w urzędzie to będę głosował tak, jak zadecyduje klub. Jeszcze nie było na ten temat żadnych rozmów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze