Tu wyraźnie brakuje komunikacji z ludźmi. Tak nie można. My tu mieszkamy, żyjemy, płacimy podatki, spłacamy kredyty. Ja też kiedyś umrę. Wnuczek chciał tu przyjść kiedyś. I gdzie przyjdzie? Do spalarni? - Gazeta rozmawia z Anną Mirowską-Kaczmarek, która napisała list protestacyjny przeciw spalarni odpadów.
GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Kiedy stanie się przed pani domem, widać komin miejskiej ciepłowni. Do tego widoku już się pewnie pani przyzwyczaiła. I nagle spalarnia. Kiedy się pani o niej dowiedziała?
ANNA MIROWSKA-KACZMAREK: - Z gazety. Nas nikt o niczym nie informował. A mieszkamy praktycznie najbliżej. Żeby było jasne, ja mam już 70 lat i nigdy żadna polityka mnie nie interesowała. Moim zdaniem dawno temu miasto nie wzięło pod uwagę, że tu, przy naszej ulicy, mieszkańców będzie przybywało. Że to będzie duże osiedle. Na początku, jak wspominaj......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 89% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze