Prezydent Jarosław Ferenc najpierw na konferencji prasowej poinformował, że chce wybudować tor do driftu. To znaczy wydzierżawić działkę należącą do miasta, na którym tor zbuduje prywatna firma. I się zaczęło.
Po tej informacji radomszczański internet oszalał. Ci, którzy są za budową toru, który w kampanii wyborczej prezydent obiecywał, rzucili się na tych, którzy twierdzili, że to zły pomysł, bo obok, już w gminie Ładzice, ludzie kupili działki budowlane. I jak tu teraz mają budować swoje domy i mieszkać? Przecież obok toru się nie da.
Na razie prezydent podpisał tylko list intencyjny. Nie ma nawet projektu, poza zapewnieniami z konferencji, że to może być największy taki obiekt w Polsce, a może nawet jeden z największych w Europie. Dla zwolenników jazdy bokiem brzmi świetnie, dla tych, którzy marzyli o spokoju w leśnym otoczeniu jak horror.
Następnego dnia po konferencji prasowej wójt Ładzic Ewelina Lis była na rozmowie z prezydentem, żeby osobiście poinformować go, że zrobi wszystko, aby tor nie powstał. I że to nieładnie nie zapytać wcześniej najbliższego sąsiada o zdanie. Potem zorganizowała spotkanie w urzędzie gminy z mieszkańcami na ten temat.
A dzisiaj Jarosław Ferenc zaprasza do urzędu miasta w przyszłą środę 17 czerwca na godzinę 15 do sali 104. Na "Spotkania informacyjne dotyczące planowanej budowy kompleksu motosportowego - Autodrom Radomsko".
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze