Pomimo niesprzyjającej aury i mroźnego powietrza na miejskim placu targowym najbardziej wytrwali handlujący mają nadzieję coś utargować. By przez te kilka godzin handlu nie przemarznąć na kość dogrzewają się na różne sposoby.
Czwartek, 11 stycznia godzina 9:00 rano. Słupki rtęci na termometrach wskazują minus 8 stopni Celsjusza. Zalegający śnieg skrzypi pod butami, a powiew wiatru zdaje się jeszcze potęgować i tak już mroźne powietrze. Po drodze mijamy zaczerwienione z zimna twarze przechodniów.
Tradycyjnie jak w każdy czwartek na targowisku miejskim odbywa się handel. Sądząc po wolnych miejscach nie wszyscy handlujący zdecydowali się dzisiaj przyjechać. Większość stoisk skoncentrowana jest przy bramie wejściowej na rynek. Ruch na placu jest zdecydowanie mniejszy niż w cieplejsze dni. Pojedynczy kupujący zdają się podchodzić tylko do konkretnych stoisk. Niektórzy
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 83% tekstu do przeczytania.Płatny dostęp do treści
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze