- Gdy wejdziesz na imprezę policjantów, z których każdy ma co najmniej pięć lat służby, będą rozmawiać tylko o swojej robocie. To nie jest zajęcie dla każdego. No i politycy, którzy zawsze chcieli nas wykorzystywać, ale ta poprzednia władza przegięła. Trochę potrwa, zanim się odbijemy - pytamy, dlaczego ludzie nie garną się do policji, skoro na wejściu można dostać 5800 na rękę?
„Pomagamy i chronimy” - to motto polskiej policji. I od niego zaczyna nasz pierwszy rozmówca. Prosi, tak jak pozostali, żeby nie podawać nie tylko nazwiska, ale nawet stopnia. To służba mundurowa, nie wszystko można powiedzieć. I nie wszystko powinno zostać powiedziane. Bo przecież przełożony może przeczytać. Wiadomo, co sobie pomyśli? I jakie z tego myślenia wyciągnie wnioski?
On sam jest przełożonym, choć tak jak prawie wszyscy zaczynał od pracy na ulicy, w oddziałach prewencji. Po kilkudziesięciu przepracowanych latach, w różnych wydziałach, komisariatach i komendach, wie jedno: praca w policji nie jest dla każdego.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 94% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze