Piotr Kaszuwara to radomszczanin, który mieszka we Wrocławiu. I już drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia ruszy w drogę do Ukrainy. Po raz kolejny będzie świętym Mikołajem, który będzie wręczał prezenty ukraińskim dzieciom.
Piotr od 2016 jeździ na Ukrainę i relacjonuje wojnę z Rosją, a przede wszystkim opisuje życie cywilów. A od kilku jeździ tam z pomocą humanitarną. Teraz znów będzie świętym Mikołajem.
Radomszczanin jest prezesem fundacji UA Future Charity, która w zeszłym roku zorganizowała akcję "Prezenty zamiast bomb". Dzieci w żyjących w pobliżu linii frontu w Ukrainie, Bachmucie, wioska w okolicy Lymania, Siewierska czy Kurachowa, żyjące w piwnicach otrzymywały drobne prezenty, które miały im pokazać, że Mikołaj o nich nie zapomniał.
I nie zapomni i w tym roku. Bus jest już pełen podarunków dla dziewczynek i chłopców. Samochodów będzie jednak więcej, a dwa z nich wypełnione będą materiałami medycznymi potrzebnymi do ratowania życia rannych żołnierzy. To pomoc warta kilkaset tysięcy złotych.
Zbiórka trwała kilka tygodni, także w Radomsku znaleźli się chętni, żeby wspomóc tę wyjątkową akcję.
- Kilka prezentów z Radomska w tym roku też pojedzie - mówi Gazecie Piotr Kaszuwara. - Zbierane były w Miejskim Domu Kultury, Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne pomogło mi je odpowiednio zorganizować w busie. Teraz po jednej stronie mam prezenty dla dziewczynek, w środku prezenty dla małych dzieci, a po drugiej dla chłopców.
A z przodu są paczki ze słodyczami.
- Które mogę sobie otworzyć w każdej chwili, co jest o tyle ważne, że kiedy będę na froncie, to może być tak, że będę miał zaledwie pięć minut - wyjaśnia. - Muszę wiedzieć, gdzie co jest, żeby nie tracić czasu na szukanie. Widzę dziecko, sięgam, wręczam, jadę dalej.
Pierwszy przystanek Piotra to Katowice, we wtorek wieczorem. Tam dołączą dwa busy ze sprzętem.
- W transporcie pomaga nam rządowa Agencja Rezerw Strategicznych. Te materiały będą ratowały życie m.in w Chersoniu, gdzie obecnie toczą się najcięższe walki i tam rannych jest najwięcej. Jednak na początek jedziemy do Kijowa, gdzie spotkamy się z dziećmi obrońców Azowstalu, którzy wciąż są w rosyjskiej niewoli. Kilkadziesiąt dzieci i ich mam wie już, że przyjedzie do nich święty Mikołaj.
Jak podkreśla Piotr, w święta i Nowy Rok, zwłaszcza przy froncie godzina policyjna obowiązywać będzie przez kilka dni, ponieważ można spodziewać się nasilonych rosyjskich ataków. Trudno dzisiaj powiedzieć, czy busy pojadą dalej do Chersonia czy od razu do Donbasu.
- Będziemy odwiedzali domy dziecka, dzieci, które żyją w miastach frontowych, takich jak Kurachowe czy Liman na Donbasie, w sumie będziemy jechać około dwóch tygodni - zapowiada.- Jedzie ze mną fundacja Żelazy, oni zostają tydzień, ja będę dalej rozwoził to, co nam zostanie.
Piotr pokazuje na globusy. To część wyposażenia szkoły. Odbudowanej szkoły w Drobyshevej na Donbasie.
- Pomogliśmy ją odbudować, wstawiliśmy drzwi, okna, kupiliśmy trochę materiałów budowlanych. A teraz wiozę im globusy, zeszyty, książki ukraińskie. Mam nawet ukraińską Biblię, którą ktoś wydrukował ją w Polsce, a dostałem ją od dziewczyn z Wrocławia.
Radomszczanin zauważa, że w tym roku w pomoc zaangażowało się wielu Ukraińców i Ukrainek, które do Polski uciekły przed wojną.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze