Reklama

Piłka, lekarstwo na cukier. Jak Szymon znalazł pasję i nie liczy się nic oprócz piłki

Bo w sporcie chodzi o łamanie barier - mówi tata 11-letniego Szymona. Chłopiec gra w piłkę nożną, a cukrzyca typu pierwszego wcale mu w tym nie przeszkadza. Mało tego, każdy rodzaj ruchu jest dla niego jak lekarstwo. A jeśli do tego w koszulce z orłem na piersi, jak Robert Lewandowski, to rodzice mogą pękać z dumy

Zaczęło się od kłopotów z nerkami, gdy Szymon Woldan miał sześć lat. Rodzice zabrali go do lekarza. Usłyszeli diagnozę: cukrzyca. I jeszcze, że typu pierwszego. Co to oznacza? Lekarz tłumaczy: organizm państwa syna nie produkuje insuliny, musi ją dostawać z zewnątrz. Do końca życia.

- Taka diagnoza zwala z nóg i powoduje, że od tego momentu żyjesz w permanentnym stanie alarmowym - mówi Joanna Woldan, mama Szymona. Od tej chwili najważniejsze pytanie brzmi: ile dzisiaj pokaże glukometr? A wyniki rzędu 400 albo i więcej nie są wyjątkiem.

Reklama

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 91% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości