W środę 21 sierpnia w Urzędzie Miasta odbyło się posiedzenie Komisji Skarg, Wniosków i Petycji. Radni zebrali się w związku z petycją Artura Szpondera na temat wydłużenia godzin pracy obiektów sportowych i rekreacyjnych na terenie miasta.
Punktualnie o godzinie 12.00, w sali obrad budynku pojawili się radni, społecznik Artur Szponder oraz trzyosobowa rodzina mieszkająca w bezpośrednim sąsiedztwie Glinianek.
Przedmiotem obrad siedmioosobowej komisji była petycja z dnia 12 sierpnia w sprawie wydłużenia godzin pracy obiektów sportowych i rekreacyjnych na terenie miasta oraz zapewnienia ich ogólnodostępności mieszkańcom w jak najszerszym zakresie.
- Petycja była ogólnodostępna, między innymi za pomocą lokalnych mediów - zaczął Szponder. - Jej cel jest taki, żeby osoby, które chcą uprawiać sport i spędzać aktywnie czas mogły korzystać z bazy obiektów sportowych, które znajdują się w mieście. Chodzi o to, by takie osoby nie były wypraszane o godzinie 21.00 z tych obiektów, co ma miejsce na przykład na "Wielorybku". Na co skarżyli się użytkownicy sportowych obiektów, kiedy chodziłem zbierać podpisy pod petycją.
Obok Szpondera usiedli mieszkańcy Glinianek. Ich dom znajduje w bliskim sąsiedztwie boiska do koszykówki na Gliniankach. Rodzina w mocno ożywionej dyskusji odpierała pomysł zawarty w petycji. Ich zdaniem kluczowym argumentem skrócenia godzin otwarcia takich obiektów ma być uciążliwy hałas generowany odbijaniem piłki, okrzyki, głośna muzyka a nawet samo zachowanie użytkowników, które daje wiele do życzenia.
Ostatecznie radni większością głosów podjęli decyzję o wystąpienie do Komisji Bezpieczeństwa Publicznego wydanie dokumentacji oraz przez nią opinii odnośnie przedmiotowej petycji. Dodatkowo na wniosek Bartłomieja Biskupa radni zagłosowali o przerwę w obradach, która potrwa do 29 sierpnia do godziny 13.30.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pani autorka to mocna desperatka, zdecydowanie ciężki moment w karierze tzw. "wypalenia". Edytka nachodzi ludzi w biały dzień, prowokując afery, o których mogłaby napisać artykuł. Zalecam terapie polegającą na piciu meliski i wyciągnięciu zreumatyzowanych kończyn na kanapie. pis joł
Na orliku przy Rolnej sytuacja jest identyczna, statusowe działaność, a w trakcie meczów całą podwórkowa łacina, młodzież z podstawówki we wrześniu podpala liście z drzew ,, kulturalni,, , ze średniej piją alkohol na ławkach przy siłowni bo przecież tam mosir nie sięga tylko cichaczem rano wywożą butelki żeby nikt nie widzial. Nocne imprezy po północy, darcie ryja, bo przecież ludzie nie śpią, malowanie cudzych murów bo przecież cudze to można zniszczyć, niszczenie płotów. Orlikowa rzeczywistość. A policja i mosir nie robi nic! Dzięki władza miasta i radnym nie da się żyć!
Pani autorka to mocna desperatka, zdecydowanie ciężki moment w karierze tzw. "wypalenia". Edytka nachodzi ludzi w biały dzień, prowokując afery, o których mogłaby napisać artykuł. Zalecam terapie polegającą na piciu meliski i wyciągnięciu zreumatyzowanych kończyn na kanapie. pis joł
Na orliku przy Rolnej sytuacja jest identyczna, statusowe działaność, a w trakcie meczów całą podwórkowa łacina, młodzież z podstawówki we wrześniu podpala liście z drzew ,, kulturalni,, , ze średniej piją alkohol na ławkach przy siłowni bo przecież tam mosir nie sięga tylko cichaczem rano wywożą butelki żeby nikt nie widzial. Nocne imprezy po północy, darcie ryja, bo przecież ludzie nie śpią, malowanie cudzych murów bo przecież cudze to można zniszczyć, niszczenie płotów. Orlikowa rzeczywistość. A policja i mosir nie robi nic! Dzięki władza miasta i radnym nie da się żyć!