PCPR złożył wniosek do Szlachetnej Paczki, by wspomóc potrzebującym. Szlachetna Paczka była zdziwiona, bo po raz pierwszy dostała prośbę od samorządowej instytucji, która sama zajmuje się pomaganiem. Dyrektorka Malcher powiedziała Gazecie, że to nie była jej inicjatywa, tylko wolontariuszy. - Tak, wolontariuszy, ale PCPR chciał, że kupić dzieciom… rowery. Nie o to chodzi w tej akcji - mówi Kamil Głąb, członek rady wojewódzkiej fundacji Wiosna, organizatora Szlachetnej Paczki.
W ostatnim numerze Gazety informowaliśmy, że wolontariusze tegorocznego finału Szlachetnej Akcji byli bardzo zdziwieni wnioskami z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Państwowa placówka chciała, żeby pomocą objąć dwie rodziny zastępcze.
Jak wyjaśniała nam dyrektorka Monika Malcher, to nie była jej inicjatywa, a pomysł wolontariusza, który się do nich zgłosił. Zapytał, czy mogą wskazać takie rodziny, więc wskazali. Ona nie widzi w tym nic złego. Poparła wniosek swoim podpisem i pieczątką. W ogóle nie rozumie, skąd takie podejście.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 87% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze