W piątek 1 grudnia około godziny 15 w okno domu pana Cezarego, który mieszka przy ulicy Krakowskiej, uderzył krogulec. Ptak spadł na ziemię. Radomszczanin szukał dla niego pomocy.
- Huk był ogromny - opowiadał nasz Czytelnik.
Dzwonił najpierw Radomszczańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Tam usłyszał, że dzikim ptakiem wolontariusze nie mogą się zająć. Nie mają takich możliwości. Na co dzień pomagają bezdomnym kotom i zwierzętom.
Kolejny telefon był do wydziału bezpieczeństwa i porządku Urzędu Miasta. Usłyszał tam, że ktoś po ptaka przyjedzie. A trzeci do Moniki Stelmaszczyk, weterynarz, która pracuje w radomszczańskim schronisku dla bezdomnych zwierząt, które prowadzi Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 80% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze