Na wielkich balach bawiła się elita miasta: urzędnicy miejscy i powiatowi, lekarze, adwokaci, nauczyciele, kadra kierownicza fabryk. Swoistym wyróżnikiem były te imprezy, w których wzięli udział przedstawiciele „kolonii francuskiej”, czyli Francuzi z Metalurgii
Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl
Przełom roku, tuż po Bożym Narodzeniu, to czas kiedy skończył się jeden post, ale już na horyzoncie był kolejny. Trzeba było te kilka tygodni wykorzystać na zabawę. Bawiono się na tyle, na ile pozwalała zasobność portfela i panujące zwyczaje.
Dla najbiedniejszych mieszkańców wsi i miast mogło to oznaczać co najwyżej wyjście do karczmy. Inaczej rzecz się miała wśród zamożnych mieszczan i szlachty. Oni organizowali bale, kuligi i polowania. Dworki szlacheckie z salonami w sam raz się do tego nadawały, do tańców w większej grupie gości. Jeszcze bardziej duże pałace, jak ten w Chełmie czy......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 95% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze