Reklama

Otoliński: To nie jest tak, że wy coś chcecie. Młodzież jest zdolna do wszystkiego

- Mogłabym mówić o tym godzinami, ale nie będę epatować obrazami okrucieństwa wobec zwierząt - powiedziała radnym Małgorzata Ptak, pełnomocnik komitetu, który wniósł inicjatywę uchwałodawczą o zakazie wynajmowania miejskich terenów cyrkom, które wykorzystują w swoich przedstawieniach zwierzęta.

Wczoraj radni komisji gospodarki komunalnej zaopiniowali ją negatywnie. Ten temat też wywołuje duże emocje, niektórzy radni chcieli uchwałę skierować do konsultacji społecznych, choć przecież zbieranie podpisów to już konsultacje, a procedura takiego kroku nie przewiduje.

Reklama

Dzisiaj ciąg dalszy. Radny Radosław Rączkowski broni sztuki cyrkowej. Nie można jej oceniać przez patologię. Jego dziecka tygrysa po raz pierwszy widziało w cyrku właśnie, i nie widział on tam żadnego złego traktowania zwierząt.

Radny Tadeusz Kubak: - Jestem przeciwko przemocy wśród ludzi i zwierząt, ale nie można mówić na podstawie jednego przypadku z internetu, że wszędzie zwierzęta są bite.

Do prezydenta napisał dyrektor cyrku Zalewski. - I to co napisał przeczy temu co mówią wnioskodawcy - mówił radny Kubak. - Przecież właściciel może bić swojego psa i też podlega paragrafom. Uważam, że powszechnie w cyrkach nie istnieje i nie należy zabraniać takim cyrkom stacjonowania w naszym mieście.

Reklama

Radny Bartłomiej Biskup zwrócił uwagę na kwestie formalne. Prawnik odpowiedział, że wszystko było zgodne z przepisami.

- Apel dotyczy tylko jednej nieruchomości, w gesti TBS, przy Starowiejskiej, gdzie 2, 3 razy w roku wynajmowany jest cyrkowi - wyjaśniał prezydent Jarosław Ferenc. Dodał, że nie są to duże pieniądze, zasilają konto spółki, a w ogóle, to na tej działce może powstać kolejny blok. Tak więc za rok lub dwa miasto nie będzie miało miejsca na przedstawienia cyrkowe. - Czy ten apel nie wychodzi zbyt daleko? Bo dotyczy objazdowych imprez, czyli czy np. w hali będzie można zorganizować pokaz psów czy ptaków? - mówił o swoich wątpliwościach.

Reklama

Radny WS Jacek Gębicz martwi się o los cyrkowych zwierząt, bo gdyby nagle wszędzie było takie prawo, to okazałyby się zbędne i poddano by je eutanazji. I dlatego on jest przeciw uchwale. Jego zdaniem potrzebne są przepisy przejściowe, podjęte w Sejmie, tak, by zwierzęta dożyły naturalnej starości. Wskazał na pismo dyrektora, który dowodzi, że takie uchwały w innych miastach były zaskarżane. - To podjąć tylko po to, żeby podjąć?

Radny Andrzej Otoliński stwierdził, że nie wie od czego zacząć. - Miasto i jednostki nie posiadają takich lokalizacji. Jeśli nie mają, to nad czym głosować? To nie jest tak młody człowieku - zwrócił się do Mateusza Patalana z Młodzieżowej Rady Miasta, która również zbierała podpisy - że coś przyniesiecie, a my musimy zagłosować nad wszystkim. Młodzież jest zdolna do wszystkiego.

Reklama

- Chyba każdy z nas był kiedyś w cyrku. Byłem w szkole cyrkowej w Julinku i widziałem tresurę. To jest przemoc, ale w cyrkach nazywa się tresurą. Mam nadzieję, że czasy się zmieniły. Tego, żeby niedźwiedź jeździł na rowerze nie nauczy się cukierkiem. Jest bicz, prąd, inaczej się nie nauczy. I na arenie wygląda to fajnie, ale nie widzimy strachu i bólu zwierząt zmuszanych do nienaturalnych zachowań – powiedział radny KO Paweł Pichit. I dodał, że jak najszybciej trzeba coś z tym zrobić.

Radni Otoliński i Gębicz nie dali się przekonać. Odpowiadali, że przez taką uchwałę, sąsiad może stwierdzić, że radny Pichit znęca się nad swoim zwierzęciem. Wątpliwości miał też przewodniczący Rafał Dębski, który nie chciałby, żeby komuś ograniczać dostęp do cyrku. Prawnik wyjaśniła, że to tylko apel, bo rada nie może prezydentowi niczego narzucić.

Reklama

- Świat się zmienia - radny Łukasz Więcek przytoczył relację z igrzysk w 1900 roku, kiedy strzelano do gołębi. Dzisiaj już nikt takiego zachowania sobie nie wyobraża.

Radny RdR Grzegorz Minecki martwi się, że uchwała może naruszać swobodę prowadzenia działalności gospodarczej. Prawnik była zdziwiona. Bo przecież mowa jest o nieruchomościach należących do miasta, a to przecież prawo właściciela decydować, co się na takiej działce dzieje. 

- Mamy sytuację animializacji człowieka i humanizacji zwierząt, ta przestrzeń między człowiekiem a zwierzęciem jest coraz mniejsza - stwierdził Andrzej Kucharski. - Jasne, świat się zmienia, ale nie popadajmy w obłęd.

Reklama

Potem dyskusję zdominowała kwestia: miasto może czy nie może zakazać? Bo przecież działalność, bo konkurecja? 

Beata Kowalska z WS po raz drugi oddała decyzję mieszkańcom i ich wyborom. - Uważam, że jeśli mieszkaniec nie chce iść do cyrku, uważa, że zwierzęta są krzywdzone, nie musi tego robić - ona sama uważa, że tresura jest zgodna z wytycznymi, a to ci widzimy na arenie jest etsetyczne. - Będę głosować przeciw.

Małgorzata Ptak przytoczyła relację aktywistów VIVA, którzy opisują jedni z przedstawień w cyrku Zalewski. W raporcie piszą o tym, że widac było strach występujących zwierząt. - Kiedyś w cyrku pokazywano osoby chore, zrośnięte rodzeństwo syjamskie. Były protesty i tego zakazano. Wtedy też mówiono, cykr nie przetrwa. Przetrwał, do dzisiaj, ze zwierzętami. I dlatyego nie można czekać - nie wszyscy radni słuchali. Rozpoczęły się rozmowy między nimi.

Reklama

- Rada może apelować do prezydenta Ferenca o wszystko, a to jest też test zaufania do niego - stwierdził Arkadiusz Ciach, członek komitetu zbierającego podpisy pod projektem uchwały apelu. 

Radny Robert Lewandowski wniósł wniosek formalny: - Ta dyskusja do niczego nie prowadzi, zamknijmy ją. 

17 za, przeszedł.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości