Reklama

OSM poskarżyła się na prezydenta, radni uznali, że spółdzielnia ma rację

Radni uznali za zasadną skargę OSM Radomsko na prezydenta miasta. Spółdzielnia zarzucała, że nie realizuje uchwał dotyczących przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania oraz zmian w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Chodzi o bloki, które mają powstać przy ul. Starowiejskiej. Spółdzielnia uważa, że mieszkańcy mogą domagać się ograniczenia nocnej produkcji ze względu na hałas. A jeśli wygrają, OSM grozi upadek.

Sprawa ciągnie się od lat, ale ostatnio deweloper wystąpił o warunki zabudowy na nowe bloki. Mają powstać tuż za ogrodzeniem zakładu. Zarząd OSM boi się, że ta inwestycja zablokuje jego działalność. 

Na sesji 29 listopada radni  miejscy debatowali nad skargą OSM. Prezes zarządu spółdzielni Agata Kasperkiewicz zarzuciła prezydentowi Jarosławowi Ferencowi kłamstwo podczas wypowiedzi na posiedzeniu komisji:

- Usłyszeliśmy, że zdaniem prezydent skarga nie jest zasadna, bo sama spółdzielnia wnioskowała o to, żeby nie uchwalać planu. Przyniosłam tu wszystkie nasze wnioski, jest ich sześć. Wszystkie dotyczą zmiany przeznaczenia tego terenu na tereny zielone. Nie było żadnego wniosku o to, żeby nie uchwalać planu, bo byłby to wniosek nie podlegający rozpatrzeniu. Pan prezydent niestety kłamał. Żeby pokazać państwu, że prezydent minął się z prawdą, mam tutaj uchwałę podjętą przez radę miasta dotyczącą oceny aktualności studium. Do niej jest załącznik i tam jest zestawienie składanych wniosków. Jest też wniosek spółdzielni o przeznaczenie statusu działek.

Reklama

Prezydent zaprotestował. - Proszę mi nie zarzucać mówienia nieprawdy czy kłamstwa. Mamy pismo prezesa Mariusza Broniszewskiego (poprzedni prezes OSM Radomsko - przyp. red.), który wnosi o zawieszenie prac na planem - mówił. I przypomniał historię:

- Teren przy spółdzielni po raz pierwszy został określony w studium w 2001 roku. Pod zabudowę niską. Te tereny były wtedy własnością spółdzielni. Jej zarząd nie zgłosił uwag. W dwutysięcznym czwartym czy piątym roku spółdzielnia sprzedała te tereny wiedząc, że są przewidziane pod zabudowę mieszkaniową. To pierwszy fakt. Drugi: Deweloper w 2008 roku uzyskał decyzję o warunkach zabudowy. Zarząd spółdzielni nie wnosił uwag. Miasto opracowało zmianę studium w 2010. W tym studium tereny zostały przewidziane pod zabudowę miejską wysoką. Dlaczego zarząd wtedy nie wnosił uwag? Nie uzyskałem odpowiedzi od prezes spółdzielni.

Reklama

Po trzecie: W 2016 roku była dyskusja o tym, że deweloper chce budować następne bloki. Nie było przeszkód, żeby za blokami wybudowanymi powstało jeszcze kilka bloków, ale według spółdzielni było ich za dużo i dopiero wtedy powstał problem. W 2016 zarząd złożył wniosek o uchwalenie planu miejscowego. My podjęliśmy pracę. Plan musi jest zgodny ze studium. Wtedy prezes OSM złożył wniosek o wstrzymanie prac.

Prezydent zaznaczył, że jeżeli ta skarga zostanie uznana za zasadną, to przedstaw plan zgodny ze studium, o który spółdzielnia wnioskowała w 2016 roku. Przypomniał, że studium nie został uchwalone, bo zmieniło się prawo. A samo opracowanie trwa cztery-pięć lat. - Prosiłbym was to, żeby te argumenty zostały wzięte pod uwagę - mówił. 

Reklama

Radni uznali skargę za zasadną.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości