Wydanie od środy w punktach sprzedaży, w subskrypcji już teraz na radomszczanska.pl/paywall
O czym piszemy?
Spalarnia: O tych badaniach milczymy. Ponieważ spalarnia będzie emitować zanieczyszczenia poniżej poziomu dopuszczalnego przez normy, to oznacza, że będzie bezpieczna dla zdrowia. Nie spowoduje też spadku wartości pobliskich terenów lub nieruchomości - tak zapisano w raporcie oddziaływania na środowisko. Raport przytacza też badania naukowe, które potwierdzają, że to bezpieczna inwestycja. O tym, które mówią coś innego, w raporcie nie napisano.
Mieszkanie? Nie stać mnie. - Ostatnio gadałem z kolegą, który niedawno skończył studia inżynierskie. I on mi powiedział, że nie ma pojęcia, kiedy się wyprowadzi z domu. Bo nie ma kasy. Inżynier! - Ponad połowa Polaków w wieku 18-34 lata mieszka z rodzicami. Pytamy młodych, jak radzą sobie na rynku mieszkaniowym i czy mają nadzieję na zakup własnego mieszkania
Referendum w sprawie spalarni: jaki harmonogram? - Chcemy jesienią referendum w sprawie budowy spalarni - zapowiedział tydzień temu w Gazecie Radomszczańskiej Rafał Dębski, przewodniczący rady miasta. Jakie są procedury lokalnego referendum? Jaki harmonogram?
Planuję się tam zestarzeć i umrzeć. Do Bułgarii po raz pierwszy przyjechała tuż po maturze, trochę przypadkiem, na półroczny staż. I całkowicie się w niej zakochała. Radomszczanka Jagoda Cieślik opowiada, jak wygląda życie w tym bałkańskim kraju
Życie po olimpiadzie. Powiedzmy sobie szczerze: w takim Radomsku, gdzie się wychowałem i stawiałem pierwsze kroki czy Piotrkowie, jest mnóstwo nauczycieli, lekarzy, sędziów czy adwokatów. Ale medalista olimpijski jest tylko jeden. Piotr Stępień
Milena Kowalska: Podporządkowałam sportowi całe życie, ale wiem, że muszę mieć plan B. W piłkę gra od dzieciństwa. Ostatnie kilka lat spędziła na pierwszoligowych boiskach ze Skrą Częstochową. W tym roku zadebiutowała w najwyższej klasie rozgrywkowej. Milena Kowalska, radomszczanka, opowiada o swoich początkach, grze w SMS Łódź i realiach kobiecej piłki
Mamo, opowiedz mi o PRL-u. Niesamowity projekt edukacyjny uczniów II liceum. Rozmawiają z swoimi rodzicami i dziadkami o zwyczajnym życiu w PRL-u:
Nauczyciele byli darzeni ogromnym szacunkiem [Oskar Lewandowski]: Do wsi raz w miesiącu przyjeżdżało kino objazdowe, do południa wyświetlano film dla dzieci, a wieczorem dwa filmy dla dorosłych. Przed każdym filmem była wyświetlana Polska Kronika Filmowa.
To były smutne i szare czasy [Natalia Łysiak]: Szkoły podstawowe były prawie w każdej miejscowości ze względu na dużą liczbę dzieci. Nie było tzw. autobusów szkolnych. Wszyscy chodzili na pieszo lub jeździli rowerem, nawet kilka kilometrów.
Linijką po rękach [Nikola Białek]: Dużo osób chciało uciec do pracy na zachód, ale nie dało się legalnie zdobyć paszportu, więc wyjechali, np. ci, którzy mieli tam rodzinę.
Szczęśliwie, aczkolwiek trudno i nieuczciwie [Miłosz Świerczyński]: Ludzie pracowali ciężko, dobrej jakości sprzęt wyprodukowany w Polsce szedł do Sowietów, a ludzie nie byli odpowiednio wynagradzani.
W mieście mieli gorzej [Mikołaj Gonera]: W czasach PRL nie obchodzono tradycyjnych świąt religijnych, takich jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc, mimo tego, że byliśmy wierzący. Władze PRL nie uznawały kościoła.
Kobiety na traktory [Adam Modrzejewski]: Była wizja Matki Polki: nie dość, że kobieta bardzo się napracowała w zakładzie, to jeszcze robiła zakupy, dbała o dzieci i dom.
W wakacje jeździło się po rodzinie [Natalia Węgrzyńska]: Na koloniach byłam dwa razy. Jak rodzice pracowali w jakiś zakładach, to ich dzieci mogły jeździć taniej.
W wakacje jeździło się po rodzinie [Natalia Węgrzyńska]: Na koloniach byłam dwa razy. Jak rodzice pracowali w jakiś zakładach, to ich dzieci mogły jeździć taniej.
Pierwszą po Bogu była nauczycielka rosyjskiego [Zuzanna Dudek]: Pamiętam, że gdy byłem młodszy, nauczycielka biła nas półmetrową linijką po rękach albo kazała stać lub klęczeć w kącie z podniesionymi rękami do góry.
Wspólne przeżycia wzmacniały więzi rodzinne [Zuzanna Witkowska]: Życie rodzinne w PRL miało swoje wyzwania, ale również pozytywne aspekty. Rodziny spędzały dużo czasu razem, często przy wspólnych posiłkach czy oglądaniu telewizji. Wiele rodzin żyło w małych mieszkaniach, co wymagało dużej elastyczności i umiejętności współdzielenia przestrzeni.
Królowała produkcja własna [Aleksandra Sikorska]: Święta były wyjątkowe, ponieważ kojarzyły się z dobrobytem, którego ludzie na co dzień nie mieli.
Polska była bardzo słabo rozwinięta [Emilia Woszczyk]: Najlepsze były kanapki: chleb z gęstą śmietaną posypany cukrem. Pamiętam też posiłek, który nazywałam „chmurki”. To chleb zamoczony w roztrzepanym jajku z solą i upieczony na patelni.
Ze świętami kojarzyły się pomarańcze [Maja Ormańska]: Kartki były przydzielane odgórnie, z gminy, na osobę. To był taki przydział, że można było kupić na przykład kilogram cukru tylko na miesiąc
Samochody na talony [Jakub Bareła]: W sklepach były pustki, na święta kilka plasterków szynki na głowę, tak samo z cytrusami, były dostępne tylko przed świętami. O bananach nawet nie było mowy.
Nie można było być bezrobotnym [Magdalena Kuśmierz]: Nie mogliśmy też dużo jeździć, bo paliwo było na kartki. Mieliśmy na 800 km miesięcznie, więc nie było mowy o jakiś wakacjach.
Pieniądze były bez wartości [Nina Kowalczyk]: Każdy żył i był szczęśliwy, że jest ładna pogoda, albo gdy mama uszykowała kanapkę z cukrem.
Na studia szli nieliczni [Dominika Kościelak]: Telewizory w domach w większości były czarno-białe, ponieważ telewizory kolorowe również były bardzo drogie, a do oglądania były tylko dwa państwowe kanały. Muzykę można było słuchać na kasetach magnetofonowych.
Do szkoły chodziliśmy w mundurkach [Weronika Kowalska]: Kiedyś w 6 klasie poszedłem na wagary więc żeby mama się nie zdenerwowała, to kupiłem jej 10 rolek papieru toaletowego bo w sklepach półki były kompletnie puste
Jadło się głównie to, co się wyhodowało [Marta Zasada]: Wieczorami, jak już każdy zrobił wszystko w gospodarstwie, to ludzie wychodzili na ławeczkę przed domem na pogawędki z sąsiadem. Po to te ławeczki były. Siedziało się i rozmawiało. W taki sposób ludzie spędzali ze sobą czas.
Pierwsze świadectwo miałem po niemiecku [Julia Zięba]: Na wsi była straszna bieda, gospodarstwa były częściowo zrabowane przez Niemców, zniszczenia dokończyli Rosjanie. Mięso było od święta. Podstawą była zalewajka, barszcz. U jednych była ze skwarkami, u biedniejszych bez skwarków.
Rozpoczęłam pracę w wieku 18 lat [Kacper Wieczorek]: Wiele razy zdarzało się, że nie miałam pewności, czy wystarczy mięsa w sklepie
Nauczyciele kładli duży nacisk na propagandę [Martyna Kosmala]: Propagandę można było zauważyć praktycznie wszędzie. Była obecna w mediach, w szkołach, na ulicach. Rząd starał się przekazać określone przesłanie i wpływać na nasze myślenie.
Sprzedawczyni chowały jedzenie dla swoich rodzin poda blatem [Anna Oberska]: Najbardziej uroczyście obchodziło się Święto Pracy 1 maja. Osoba z każdej rodziny musiała iść na pochód w większej wsi albo mieście
Uwielbiałem chodzić na poranki do Kinemy [Paulina Grzejszczak]: Brakuje mi smaku jedzenia z tamtego okresu, był intensywniejszy i lepszy. Jedzenie nie było aż tak nafaszerowane chemią, a mięso nawet gorszej jakości smakowało swojsko.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze