Wystawa "Przestrzenie namiętności" to podróż przez twórczość pochodzącej z Gomunic artystki, która łączy w swoich dziełach figurę ludzką z elementami słowiańskich wierzeń.
Nowohuckie Centrum Kultury zaprasza do obejrzenia wystawy rzeźby Iwony Łyś-Dobradin „Przestrzenie namiętności”. Co ciekawe artystka, pochodzi z Gomunic. Kilka lat temu gościła w Radomsku, gdzie pozostawiła ślad swojej twórczości na froncie budynku Miejskiego Domu Kultury przy ul. Brzeźnickiej. Naturalnie mowa tu o płaskorzeźbie Tadeusza Różewicza.
Tymczasem ekspozycja artystki będzie dostępna do 18 marca, wstęp pozostaje bezpłatny, więc można po prostu wejść z ulicy i spokojnie zanurzyć się w świecie rzeźb artystki.
Na wystawie znajdzie się około trzydziestu prac wykonanych w brązie, aluminium i ceramice. Razem układają się w przekrojowy obraz jej twórczości, zarówno pod względem formy, jak i podejmowanych tematów. Iwona Łyś-Dobradin od lat buduje własny język artystyczny, mocno zakorzeniony w figurze ludzkiej. Nie upiększa postaci, nie szuka idealnych proporcji. Ciało traktuje jak zapis emocji, relacji międzyludzkich i mijającego czasu.
Jej rzeźby są oszczędne w środkach, pozbawione dosłownej narracji, a zarazem pełne napięcia i sensualności. Nie ma tu zmysłowości dla efektu, raczej naturalny, nieodłączny element samej formy. Artystka buduje nastrój przez detale takie jak gest, skręt sylwetki, sposób, w jaki bryła „oddycha” w przestrzeni.
Korzenie twórczości Iwony Łyś-Dobradin sięgają Nowej Huty. W zaadaptowanej piwnicy na osiedlu Stalowym powstawały jej pierwsze rzeźby konkursowe. Pracowała wtedy w klasyczny sposób: modelowała w glinie, odlewała w gipsie. Skromna, piwniczna pracownia zmieniła się w intensywne laboratorium poszukiwań i prób. Tam kształtowało się jej myślenie o rzeźbie jako rozmowie między materią a tym, co niewidoczne, lecz wyczuwalne ruchem, obecnością czy cielesnością człowieka zamkniętą w bryle.
Po latach aktywności w Polsce i za granicą powrót do Nowej Huty ma dla niej wymiar symboliczny, coś w rodzaju domknięcia twórczego kręgu. Artystka wraca w miejsce, gdzie wszystko się zaczęło, już z dojrzałym, wyrazistym stylem i odwagą w operowaniu ekspresją.
Oprócz rzeźb figuratywnych publiczność zobaczy także nowy cykl płaskorzeźb inspirowanych kulturą słowiańską. To aluminiowe odlewy, częściowo patynowane, poświęcone boginiom: Dziewannie, Ładzie i Mokoszy. Artystka sięga do dawnych wierzeń, ale nie traktuje ich jak muzealnej ciekawostki, tylko przepuszcza przez filtr współczesności, w tym wrażliwości ekologicznej. Opowieść o słowiańskich boginiach staje się dzięki temu refleksją o naszej relacji z naturą, o potrzebie równowagi w świecie, który coraz częściej doświadcza kryzysów i napięć.
Zdaniem koordynatorki wystawy, Joanny Gościej-Lewińskiej, „Przestrzenie namiętności” pokazują rzeźbę jako pole spotkania: człowieka z człowiekiem, człowieka z naturą i co mocno wybrzmiewa w tej ekspozycji artystki, z miejscem, od którego wiele lat temu zaczęła swoją drogę twórczą.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze