Tablica ze szkoły w dzielnicy Folwarki zniknęła przy okazji remontu, bodajże ocieplania szkoły. Gdyby nie to i tak by musiała zniknąć, bo jej treść odwoływała się do czasów PRL-u, wśród wymienionych na niej osób zamordowanych w czasie wojny widniały też nazwiska zasłużonych dla wprowadzania i utrwalania władzy ludowej. Na fali dekomunizacji wszystko, co wspominało choćby o komunizmie, PRL, Ludowym Wojsku Polskim miało zniknąć. IPN nad wyraz się do tego przykładał.
Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl
Nie byłoby w tym nawet nic zdrożnego, nie ma potrzeby upamiętniana jakiś ubeków czy innych zasłużonych, którzy siłowo przekonywali rodaków do nowego ustroju. Problem w tym, że razem z nimi wywalano na śmietnik historii także tych zamordowanych przez Niemców. Dokładnie tak, jak to miało miejsce w Folwarkach. Nikogo nie interesowało, że z przestrzeni publicznej znika pamięć o ofiarach wojny. Dosłownie nikogo, ani ustawodawcy, który takie prawo wprowadzał, ani miejscowego samorządu, które je realizował. Tablic ma nie być, to jej nie będzie. Nie ważne, co poza trefnymi sformułowaniami na nie......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 88% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze