Koalicja Jarosławowi Ferencowi wyrwała się spod kontroli. Miało być miło, miały być miliony na inwestycje i sukcesy. A są kłopoty, bo kasy za mało, a dodatkowo koalicjant wciąga w swoje ideologiczne zagrywki i czasami trzeba się od nich brutalnie odcinać. Coraz częściej symbioza z PiS bywa aurą dodatkowych porcji obciachu.
Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl
Tadeusz Kubak mówi na sesji, że prezydent w pełni popiera uchwałę w obronie Jana Pawła II. Zapachniało ubezwłasnowolnieniem Jarosława Ferenca, więc ten ostentacyjnie odcina się od sprawy. Tym bardziej, że PO, którą temat miał pogrążyć, zgrabnie z niego wybrnęła, a sam temat nie chwycił. Albo niedawno, gdy trzeba było robić piruety, żeby wprost nie powiedzieć: był zamach, albo równie dobitnie, że nie było. I tak źle, i tak niedobrze. A wszystko to przez obsesje koalicjanta.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 87% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze