Zbiorowa pamięć historyczna to jeden z elementów tożsamości narodowej. Obywatele powinni znać historię ojczyzny i kultywować pamięć o ludziach i zdarzeniach. Co się dzieje, gdy nie tylko pamiętają, ale chcą zrobić coś, by ta pamięć była trwalsza, dotarła do szerszego grona? Zobaczmy z czym się mogą tacy ludzie spotkać.
Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl
Grzegorz Drzewowski jakiś czas temu słusznie zauważył, że pamięć o Armii Krajowej została zepchnięta gdzieś na bok, na pierwszym miejscu są tzw. żołnierze wyklęci. Takie czy inne rocznice związane z AK mają znacznie niższą rangę. Chcąc ten trend odwrócić zaproponował lokalnym władzom budowę pomnika upamiętniającego partyzantów z czasów II wojny światowej. Radni miejscy odpowiedzieli, że pomysł nawet niezły, ale powinna to być „inicjatywa oddolna”. Wygląda na to, że taki pan Drzewowski z wysokości swego majestatu nie powinien więc niczego radnym sugerować. Zaczął więc szukać wśród......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 84% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze