Kościół kurczy się na własne życzenie, traci wpływy przez własne błędy. Za późno reaguje na nowinki zachodzące w globalnej wiosce. Do tego dochodzi hipokryzja duchownych, żyją inaczej niż nauczają i wymagają od swoich wiernych.
Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl
Może upraszczam, ale dopiero w 1891 r. kościół katolicki zaczął gonić rzeczywistość, wcześniej sam nadawał ton. Wtedy ukazała się encyklika „Rerum novarum” („Rzeczy nowe”). Była to odpowiedź na rosnący w siłę ruch komunistyczny, który niedługo potem obejmie we władanie ogromną Rosję, a nieco później pójdzie dalej w świat.
Wtedy Kościół zaczął dostrzegać miejską biedotę, a encyklika stała się podstawą katolickiej nauki społecznej. Od tamtej pory zawsze zbyt późno reaguje. Nim spróbuje się dostosować, za wszelką cenę chce zatrzymać zmiany, co mu się zresztą nie udaj......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 86% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze