Radomskiem rządzą kobiety, najechały miasto cztery apokaliptyczne jeźdźczynie (ach, te feminatywy!): awaria, fuszerka, poprawka i kampania.
Zacznijmy od damy zwanej awarią, która zdarzyć może się wszędzie. U nas wybrała miejskie ogrzewanie. Awaria ma tu swoje specjalne prawa, bo rury są w dużej części stare (pytanie, czemu wciąż są stare, to osobny temat, który pilnie powinien zaistnieć). Służby PGK ruszyły do pracy, panowie zrobili, co mogli. Po kilku dniach ciepło wróciło, a po dwóch dniach znowu uciekło.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 88% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze