Dzisiaj będę monotematyczny, to samo w artykule i felietonie. Męczy mnie sprawa tablicy z dzielnicy Folwarki. Do sprawy zniechęciłem się w 2020 roku. Andrzej Czerniak z Kłodzka od jakiegoś czasu dopytywał o losy tablicy upamiętniającej ofiary II wojny światowej. Zabiegała o nią jego babcia, umieszczono na niej członków jej pierwszej rodziny, męża i dzieci. Jako PTH obiecaliśmy wspomóc go w staraniach o przywrócenie tablicy, zdjętej w 2017.
Sprawą zajęło się 4 radnych z komisji edukacji i kultury. Dwóch było za wnioskiem do prezydenta o zbadanie możliwości upamiętnienia ofiar wojny. Natomiast dwóch z radnych wstrzymało się od głosu. Najwyraźniej nie wiedzieli, czy cywilne ofiary niemieckiego bestialstwa zasługują na upamiętnienie przez potomnych, żyjących w wolnym i demokratycznym kraju. Obawiam się, że nadal mogą tego nie wiedzieć. Tematu miałem już nie ruszać, bo szkoda nerwów i czasu. Ale na swoje potrzeby zacząłem sprawdzać, w jakich okolicznościach ludzie z tablicy zginęli.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 87% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze