Nagle okazuje się, że prezydent Ferenc ma swoje alter ego. Drzemało sobie dotąd, ale sprawa miejskich podatków go obudziła. Miało być jak zawsze, czyli drożej. Wszystko było gotowe do startu, wystarczyło wcisnąć guzik od głosowania na „tak” i wola prezydenta stałaby się znowu prawem. Ten zwyczaj na szczęście zmieniła druga natura prezydenta.
Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl
Choć wersja mniej oficjalna mówi, że zbiesili się koalicjanci ze Wspólnego Samorządu. Po co im na chwilę przed wyborami tłumaczyć się ludziom, a zwłaszcza biznesowi, że znowu podnieśli podatki, jakby i bez tego nie żyło się ciężko. Tym samym powiedzieli basta i tym samym stali się akuszerami prezydenckiego alter ego, który z automatu awansował na dobrego wujka (co podatkami się brzydzi), którym nie chciał być, co sam niedawno mówił, i z czego - można wywnioskować - był nawet dumny. Strasznie to pokręcone, ale jak ktoś ma dwie natury, to tak bywa.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 85% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze