O referendum w sprawie spalarni śmieci (wszak te RDF-y i preRDF-y to też śmieci) mówiło się, odkąd Gazeta ujawniła, że takie coś jest w planach. W sierpniu Rafał Dębski już wprost powiedział, że takie się odbędzie i to całkiem niedługo. Za słowami nie poszły jednak czyny. Referendum zawisło w próżni i na polityczny ring ściągnął je Jarosław Ferenc, robiąc Koalicji psikusa..
W polityce takie pstryczki w nos mają swoją wartość, ale rzadko bywają celem samym w sobie. I myślę, że tak też jest w tym przypadku. Sukces prezydenta byłby ewidentny, gdyby ogłoszenie referendum było pierwszym krokiem na drodze do inwestycji, ale tych kroków zrobiono już wiele, a jeden z ważniejszych nawet w dniu poinformowaniu o referendum. Czyli wszystko idzie tak, jak miało iść do szczęśliwego końca, ale gdzieś w międzyczasie zrobimy sobie referendum, bo dobrze wygląda pytanie mieszkańców o zdanie. Lepiej, jeśli pytanie zadam ja - zdaje się mówić prezydent - niżby miał to zrobić Dębski.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 85% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze