Znacie te historie o listonoszach, którzy nie dzwonią, tylko od razu wrzucają do skrzynki awizo? Nasza czytelniczka mówi, że jest bohaterką jednej z nich. Nawet się poskarżyła oficjalnie. Jednak dla niej większym problemem jest to, że nawet gdy z awizo w ręku pojawi się na poczcie, to i tak listu nie dostanie. Bo chodzi o przesyłki do córki, a ta przebywa za granicą. Niby ją notarialnie upoważniła, ale to dla poczty nie jest żaden argument
Janusz Kucharski, jk@radomszczanska.pl
W poprzednim numerze pisaliśmy o emerytowanej już naczelniczce radomszczańskiej poczty, Joannie Mądrzyk. Opowiadała m.in. o tym, że listonoszom nie opłaca się wypisywać awiz zamiast dostarczać przesyłkę, bo tak dokładają sobie tylko pracy. To logiczne, bo trzeba taki list przynieść z powrotem na pocztę i wprowadzić do systemu. Lepiej doręczyć i mieć z głowy.
- A ja jestem przykładem, że to jednak tak nie działa. Może jednym na tysiąc, ale jednak.
Jej córka zameldowana jest u rodziców, w jednym z bloków na......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 87% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze