Jak znam wiejskie życie, to ludzie w niedzielę koło kościoła o tym mówili. Niejeden pewnie żałował, że jednak nie przyszedł zobaczyć znanych z telewizji polityków. Niejeden docenił, że się pofatygowali do chełmskiego smrodu, że się nie przestraszyli tych swojskich klimatów, na które miejscowi są skazani. Ziarno zostało zasiane.
Chyba dwa lata temu w Chełmie był przez krótki czas Andrzej Duda. Odwiedził grób jakiejś krewnej. Teraz zjawiła się tu wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat, która chce zostać prezydentem (lub prezydentką - jak kto woli). Nie wybrała Przedborza czy metropolitarnego Radomska, ale małą wieś. Inaczej niż Sławomir Mentzen czy Karol Nawrocki, który był tu nawet w krótkim czasie aż dwa razy. Co ją tak na wieś ciągnie?
Jak coś się dzieje pod sztandarem Lewicy w naszej okolicy, to wiadomo, że stoi za tym Arkadiusz Ciach. Nie inaczej było i teraz. Zaprosił kandydatkę do Chełma. Czemu akurat tu, n......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 88% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze