Piszę te słowa ze smutkiem, ale też z poczuciem obowiązku. W ostatnich dniach w naszym mieście znów pojawiły się zdjęcia z uroczystości, na których - obok sztandarów, oficjeli i lokalnych władz - stoi duchowny, wobec którego instytucja, którą on kieruje, została prawomocnie uznana za winną zaniedbań w sprawie molestowania dziecka.
To są fakty. To jest wyrok. To jest tragedia, która wydarzyła się tu, w Radomsku. A jednak życie toczy się dalej.
Na miejskich obchodach, akademiach i uroczystościach wciąż widzimy te same twarze. Uśmiechy, uściski dłoni, wspólne zdjęcia. Jakby nic się nie stało. Jakby to była tylko niezręczność, o której lepiej nie mówić. Nie mogę tego zrozumieć. I nie chcę milczeć. Nie będę milczeć. Bo milczenie to zgoda. A zgoda na zło, które dotknęło dziecka, zawsze jest zdradą, tego, co w nas ludzkie.
Piszę to jako wyborca Koalicji Obywatelskiej, jako ktoś, kto wierzy, że polityka może być przyzwoita, że samorząd może być moralny, że służ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 76% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Poczucie moralnego zakłopotania nie wymaga przynależności do żadnego obozu politycznego. Przyzwoitość, wspólny fundament ludzkiej wspólnoty, nie ma barw partyjnych, nie jest kwestią opcji politycznej ani co niestety zdołaliśmy się nawet lokalnie przekonać nie chronią ją dostatecznie ramy wyznaniowe. Czy spójne jest zatem świętowanie Niepodległości na oficjalnych uroczystościach w miejscu, którego instytucja prawomocnie zawiodła w ochronie dobra dziecka? Czy przedstawiciele władzy samorządowej, stojąc ramię w ramię z przedstawicielem parafii prawomocnie uznanej za winną zaniedbań w sprawie molestowania dziecka, nie wysyłają sygnału, że ochrona najsłabszych nie jest warunkiem autentyczności każdej wspólnoty także tej w biało-czerwonych barwach? Obecność osoby, która zgodnie z prawomocnym wyrokiem próbowała zablokować ujawnienie przestępstwa wobec dziecka na oficjalnych uroczystościach obok władzy świadomie legitymizuje jego obecność już to nie stawia mu granic zamiast: „Nie teraz, nie tu, nie z tobą” Etyka to nie luksus intelektualny, lecz fundament codziennych decyzji. W tym przypadku decyzja o staniu obok proboszcza nie jest neutralna, jest wyrazem przyzwolenia, milczącego sojuszu z instytucją, która zawiodła. Czy można reprezentować wspólnotę, ignorując jej zranienia? Nie. Jeśli parafia została uznana winną, a jej przedstawiciel próbował zablokować zgłoszenie przestępstwa, to jego obecność na takiej uroczystości państwowej jest moralnym błędem. Bo cóż można powiedzieć dziecku, które zostało skrzywdzone, gdy widzi swoich dorosłych obok człowieka odpowiedzialnego za tuszowanie tej krzywdy? Autentyczna reprezentacja władzy wymaga odwagi, by stanąć po stronie prawdy. Nie wiem dlaczego tym razem stało się to takie niewygodne?
Bardzo dobrze napisane. Utożsamiam się.
Ludzie popełniają błędy wy też w tej gazetce nie jesteście świeci, pod publiczkę można każdemu dojechać a inne osoby zniszczyć! Przykre że media służą do kamieniowania odkryliscie swoje i teraz wam żaden temat nie żre? Bo coś ostatnio to posucha
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Poczucie moralnego zakłopotania nie wymaga przynależności do żadnego obozu politycznego. Przyzwoitość, wspólny fundament ludzkiej wspólnoty, nie ma barw partyjnych, nie jest kwestią opcji politycznej ani co niestety zdołaliśmy się nawet lokalnie przekonać nie chronią ją dostatecznie ramy wyznaniowe. Czy spójne jest zatem świętowanie Niepodległości na oficjalnych uroczystościach w miejscu, którego instytucja prawomocnie zawiodła w ochronie dobra dziecka? Czy przedstawiciele władzy samorządowej, stojąc ramię w ramię z przedstawicielem parafii prawomocnie uznanej za winną zaniedbań w sprawie molestowania dziecka, nie wysyłają sygnału, że ochrona najsłabszych nie jest warunkiem autentyczności każdej wspólnoty także tej w biało-czerwonych barwach? Obecność osoby, która zgodnie z prawomocnym wyrokiem próbowała zablokować ujawnienie przestępstwa wobec dziecka na oficjalnych uroczystościach obok władzy świadomie legitymizuje jego obecność już to nie stawia mu granic zamiast: „Nie teraz, nie tu, nie z tobą” Etyka to nie luksus intelektualny, lecz fundament codziennych decyzji. W tym przypadku decyzja o staniu obok proboszcza nie jest neutralna, jest wyrazem przyzwolenia, milczącego sojuszu z instytucją, która zawiodła. Czy można reprezentować wspólnotę, ignorując jej zranienia? Nie. Jeśli parafia została uznana winną, a jej przedstawiciel próbował zablokować zgłoszenie przestępstwa, to jego obecność na takiej uroczystości państwowej jest moralnym błędem. Bo cóż można powiedzieć dziecku, które zostało skrzywdzone, gdy widzi swoich dorosłych obok człowieka odpowiedzialnego za tuszowanie tej krzywdy? Autentyczna reprezentacja władzy wymaga odwagi, by stanąć po stronie prawdy. Nie wiem dlaczego tym razem stało się to takie niewygodne?
Bardzo dobrze napisane. Utożsamiam się.