- Ulica Kraszewskiego wyremontowana za ciężkie miliony, ale dzisiaj tego nie widać - mówi na pan Rafał, czytelnik Gazety.
I opowiada o tym, że ulica i najbliższa okolica pokryta jest białym pyłem. Mieszkańcy tej części miasta doskonale go znają, bo żyli z nim od lat. Od lat z nim walczyli i wycierali nie tylko z samochodów i parapetów, ale nawet z telewizorów, bo drobny pył dostawał się wszędzie.
Wiedzieli też, skąd się bierze. Z terminala przeładunkowego firmy Loconi. Powodem jest nieutwardzony plac wysypany drobnym kamieniem. Pod kołami ciężarówek się kruszy i jest przez nie dalej przenoszony.
W tej sprawie w urzędzie miasta odbyło się wiele spotkań, szukano rozwiązań, policjanci karali tych kierowców, którzy nie myli samochodów przed powrotem na ulicę Kraszewskiego. Bo firma zamontowała specjalną myjkę.
- Miało być lepiej, a nie wcale nie jest. Jak jest, a jest bardzo źle - mówi pan Rafał. Rzeczywiście, zrobiło się bardzo biało, a dawno takiej sytuacji mieszkańcy nie obserwowali.
Jak zapewniał w listopadzie zeszłego roku Wojciech Basiński, kierownik terminala, firma znalazła skuteczny sposób na rozwiązanie problemu. To wykonanie utwardzenia terenu, duża inwestycja. Udało się znaleźć pieniądze.
- No cóż, mogę tylko przeprosić za dzisiejszą sytuację - usłyszeliśmy dzisiaj od kierownika, który wyjaśnił, że od poniedziałku zepsuta jest myjka do mycia samochodów. - Myślę, że w poniedziałek znów będzie sprawna - zapewnił. I dodał, że ostatnie pół roku nikt nie miał powodu do narzekań, rozumie, że kiedy po kilku dniach od awarii maszyny do zamiatania nie były sobie w stanie z pyłem poradzić, ktoś zwrócił na to uwagę.
Wojciech Basiński dodał, że firma jest w trakcie przetargów i pierwsze prace ziemnie ruszą zgodnie z planem, czyli w pierwszym kwartale tego roku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze