- Często od tych bardzo wierzących po ceremonii słyszę, że im się bardzo podobało. Dlaczego? Bo usłyszeli wiele o człowieku, którego właśnie żegnali
Zawsze miałem predyspozycje do publicznego mówienia. Kiedyś znajomi poprosili, żeby przemówić na pogrzebie ich bliskich. To była uroczystość katolicka. Spróbowałem, spodobało się, stwierdziłem, że chcę to robić. Nie byłem w tej dziedzinie pionierem w Polsce, ale ze względu na doświadczenie sceniczne mój pierwszy raz był bez stresu.
Pogrzeb to dla rodziny bardzo trudny moment. Jeżdżę w różne zakątki kraju, więc nie jest możliwe spotykać się wcześniej z rodziną, ale mam wszystkie narzędzia, które pozwalają mi to zrobić zdalnie.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 96% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze