Franciszek Sękowski przeżył cztery lata, chłopiec zmarł w sobotę 4 maja. Przez całe swoje krótkie życie zmagał się z wrodzoną wadą serca, która okazała się silniejsza niż lekarze.
W styczniu 2023 roku informowaliśmy, że wtedy 2,5-letni mały radomszczanin ma stwierdzoną bardzo rzadką wrodzoną wadę serca TAPVR - całkowity nieprawidłowy spływ żył płucnych (typ śród sercowy). I że potrzebne są pieniędzy na jego leczenie.
Do tego czasu Franio przeszedł już pięć skomplikowanych operacji, kilkukrotnie miał przeprowadzany zabieg cewnikowania serca oraz przetaczaną krew, a ponad połowę życia spędził w szpitalu. Na początku stycznia po wykonaniu kolejnego cewnikowania serca doznał udaru niedokrwiennego mózgu, wskutek którego uszkodzony został ośrodkowy układ nerwowy.
Niestety, chłopczyk nie wrócił do pełni sił i sprawności fizycznej. Nie porusza się samodzielnie, przestał mówić.
Jego mama wychowywała go samotnie, nie mogła podjąć pracy, bo Franio potrzebował całodobowej opieki.
Wielu mieszkańców wykazało się wielką empatią, stowarzyszenia i kluby organizowały wydarzenia, podczas których zbierano środki na leczenie chłopca.
Niestety, w pewnym momencie lekarze powiedzieli, że nie są w stanie zrobić nic więcej.
Franio zmarł w sobotę 4 maja, był w domu, wśród najbliższych.
Pogrzeb chłopca rozpocznie się w najbliższy piątek mszą świętą o godzinie 11 w kaplicy przy Starym Cmentarzu. Zostanie pochowany na Starym Cmentarzu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze