Czasem pozornie małe sprawy, niewielkiej wagi zdarzenia, potrafią rozwinąć się do olbrzymich rozmiarów, których skutki czuć przez długi czas. Zdarza się, że w ferworze innych działań można czegoś nie zauważyć, coś zlekceważyć albo przeciwdziałać nieudolnie. I potem, niestety, trzeba ponieść konsekwencje. Ważne żeby wnioski na przyszłość wyciągnąć i nie kompromitować się po raz kolejny. I stłamsić je w zarodku.
Mam wrażenia, że premier Donald Tusk jest teraz w takim momencie. I że nie chce dać się okolicznościom zaskoczyć. O co mi chodzi? O to, że przy okazji afery z wódką w saszetkach wykorzysta własne bolesne doświadczenia ze swojego poprzedniego okresu rządzenia. A konkretnie z walką z dopalaczami.
Wódka w saszetkach dostępna w supermarketach spożywczych zdominowała w ostatnich dniach informacyjne przekazy. To chyba najpopularniejszy medialny temat obok skutków powodzi i wojny na Bliskim Wschodzie. Czemu? Bo to po pierwsze skandal, przez wielu postrzegany jako podstępna promocja alkoholizmu. Plastikowe opakowanie „małpki” pozwala ją łatwiej ukryć......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 82% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze