Wiecie jak brzmi drugie imię polskiej polityki? Tak, tej dużej, szczebla parlamentarno-rządowego, jak i z lokalnych, samorządowych grajdołków? Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to małostkowość. Cecha, która towarzyszy od dziesięcioleci polskim działaczom wszelkiej maści. Co kampania, to wszyscy na nią narzekają, a jak tylko urny zostaną opróżnione, stołki rozdzielone - zaczyna dominować w przekazie i w działaniu
I kiedyś nas to zgubi. To zły motywator działań. Niemal zawsze pozbawiony racjonalnych podstaw. Polityczna vendetta potrafi wykończyć nawet najlepszy i najbardziej perspektywiczny projekt. Tylko dlatego, że stoją z nim „oni” a nie „my”.
Nie jest chyba wskazane w dobie poprawności politycznej używanie określenia mściwość. Dlatego dla własnych potrzeb zaadoptowałem sobie gdzieś w głowie słowo „małostkowość” na zaszufladkowanie pewnych obserwowanych w ostatnim czasie zdarzeń. Według definicji opracowanej w słowniku, jest to cecha kogoś, kto przywiązuje nadmierną ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 85% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze