Jakoś tak od dwudziestu z górą lat w samorządowej przestrzeni powiatu radomszczańskiego funkcjonuje to powiedzenie - „dla dobra powiatu”. Najczęściej używane jest jako wytłumaczenie jakichś zjawisk teoretycznie niewytłumaczalnych, personalnych skoków na stołek, totalnych wpadek czy kompletnych bzdur. Uniwersalny wytrych do wszystkiego. Doskonały bo niedefiniowalny i pasujący na każdą okazję
Pewien jestem, że historia, kiedyś za wiele lat, zdarzenia z ubiegłotygodniowej sesji Rady Powiatu Radomszczańskiego wrzuci do szafy z naklejonym na drzwi wspomnianym sloganem. I kto wie, być może tym razem będzie to adekwatne i rzetelne stwierdzenie. Być może. Tego na dziś nie wiadomo. Ja przynajmniej nie wiem. A powoli zaczyna mi to wszystko, co się dzieje w powiecie, przypominać grę w karty.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 86% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze